Polacy nie są gotowi na nagłe załamanie finansowe – takie pesymistyczne wnioski płyną z najnowszego raportu „Polaków portfel własny: ukryte priorytety”, sporządzonego przez Santander Consumer Bank. Wyniki badania wskazują, że aż 69 proc. Polaków nie posiada żadnego planu awaryjnego na wypadek kryzysu związanego z finansami. Pełną gotowość i jasno sprecyzowany harmonogram cięć budżetowych posiada jedynie 6 proc. ankietowanych, z kolei 22 proc. dysponuje częściową listą potencjalnych oszczędności.
Czytaj więcej
Tegoroczne święto zakochanych będzie rekordowo drogie. Łącznie za typowe upominki, jak kwiaty i słodycze, oraz wizytę w restauracji czy kinie Polac...
To świadczy o tym, że zdecydowana większość rodaków w obliczu sytuacji kryzysowej musiałaby improwizować i podejmować decyzje pod presją czasu, zamiast realizować przemyślaną wcześniej strategię.
Jak Polacy zareagowaliby na nagły kryzys finansowy
W badaniu sprawdzono również, jakie działania Polacy podjęliby w razie kryzysu finansowego. 35 proc. respondentów zadeklarowało, że przyjęłoby podejście „mniej znaczy więcej”, co oznacza, że kupowaliby rzadziej, ale wybieraliby produkty lepszej jakości, Nieco mniej ankietowanych, bo 30 proc., stawiałoby na tańsze zamienniki, a 29 proc. szukałoby używanych produktów.
Czytaj więcej
11 proc. polskich konsumentów ma trudności ze spłatą zobowiązań. Pod względem ich terminowego regulowania też mamy jeden ze słabszych wyników w Eur...
Widać tu różnice podejścia ze względu na płeć i wiek. Jak podają autorzy raportu, na rozwiązanie polegające na ograniczeniu zakupów przy zachowaniu ich standardu wybierają przede wszystkim kobiety (43 proc.) oraz seniorzy (48 proc.). Mężczyźni (35 proc.) i młodzi dorośli w wieku 18-29 lat (38 proc.) natomiast częściej szukają oszczędności na rynku wtórnym.
Istotny wpływ ma tutaj także obecność dzieci. Spośród rodziców posiadających niepełnoletnie pociechy aż 40 proc. osób wybrałoby artykuły z drugiej ręki, z kolei w gospodarstwach domowych składających się wyłącznie z dorosłych dwóch na pięciu Polaków ograniczyłoby częstotliwość zakupów, stawiając na wyższą jakość.