Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wnioski wynikają z analizy ostatniego sezonu zimowego w polskim sektorze energetycznym?
  • Jak kształtują się koszty energii dla polskich rodzin w porównaniu do średniej unijnej?
  • Co wpływa na wysokie ceny gazu w Polsce i jaką rolę pełni w tym Orlen?
  • Jakie zmiany zaszły w mechanizmach kształtowania cen ciepła sieciowego oraz pelletu drzewnego?
  • Jakie są przewidywane wyzwania dla bezpieczeństwa dostaw energii elektrycznej po 2028 roku?
  • Jakie konkretne rekomendacje dotyczące regulacji i inwestycji zostały przedstawione?

Lista zarzutów wobec rządu Donalda Tuska jest długa. Minister w Kancelarii Prezydenta RP, Karol Rabenda, doradczyni ds. energetyki Wanda Buk oraz Marcin Izdebski, ekspert Centrum Strategii Rozwojowych i szef Rady ds. Energii i Zasobów Naturalnych przy prezydencie, wystąpili we wtorek na konferencji prasowej w związku z posiedzeniem Rady ds. Energii i Zasobów Naturalnych, podsumowując okres zimowy w energetyce. Wśród najważniejszych bolączek wymienili oni: wysokie hurtowe ceny gazu w UE, wzrost cen za ciepło (poprzez zakończenie mechanizmu mrożenia cen) z 150 zł/GJ do 230 zł/GJ, wyższe ceny energii elektrycznej (wysokie opłaty mocowe, niestabilność cen uprawnień ETS) oraz wzrost cen pelletu drzewnego z 1500 zł do 2500 zł za tonę.

Koszty energii dla polskich rodzin

Jak wyliczał na konferencji prasowej Karol Rabenda, Polska zajmuje trzecie miejsce w UE w kwestii udziału wydatków na energię elektryczną i ogrzewanie w całości wydatków gospodarstwa domowego. – Udział ten wynosi w Polsce 7,7 proc. To 67 proc. powyżej średniej unijnej, która z kolei wynosi 4,6 proc. – mówiła Wanda Buk i dodawała, że dane Eurostatu potwierdzają, że energia pozostaje jednym z głównych kosztów utrzymania polskich rodzin. – Stawia to Polskę w gronie krajów o największym obciążeniu energetycznym w całej UE  – dodawała.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Za prąd w 2026 r. zapłacimy więcej, ale nieznacznie

Pro

Doradcy prezydenta wyliczyli także, że przeciętna rodzina płaci w skali roku ok. 2,6 tys. zł za prąd, posiadająca pompę ciepła nawet ponad 7 tys. zł. – Przy zastosowaniu oszczędności wynikające z projektu prezydenckiego (z listopada ub. roku – red.) dot. obniżenia cen energii, mogą wynieść ok. 858 zł i ponad 2,3 tys. zł dla posiadaczy pomp ciepła – wyliczał Izdebski.

Czytaj więcej

Prezydencka propozycja obniżki cen prądu krytykowana i chwalona

Skąd wysokie ceny gazu?

Poza cenami prądu, doradcy prezydenta zwracali uwagę na wysokie ceny gazu w Polsce, które mają być na rynku „najdroższymi w Europie”. – Pomimo posiadania Baltic Pipe i terminalu LNG w Świnoujściu, giełdowe ceny gazu w Polsce są konsekwentnie najwyższe spośród wszystkich krajów UE. Orlen posiada 100 proc. krajowego wydobycia i importu gazu, co tworzy strukturę monopolistyczną – wskazała Buk. Ceny gazu mają być w Polsce wyższe o 11 proc. niż na holenderskiej giełdzie TTF oraz o 6 proc. wyższe niż w Czechach, które nie podejmowały w ostatnich latach dużych inwestycji infrastrukturalnych. Zdaniem doradców nie można tego tłumaczyć kosztami wynikającymi z opłat poniesionych przed laty na infrastrukturę. – Wyniki Orlenu wskazują na nadmiarowe zyski kosztem odbiorców. Wyniki finansowe segmentu wydobycia ropy i gazu oraz hurtowej sprzedaży gazu przez Orlen wskazują na utrzymanie marż znacząco powyżej poziomu rynkowego, co przekłada się bezpośrednio na wyższe rachunki polskich rodzin i przemysłu – mówił z kolei Rabenda. – Jedną z przyczyn jest to, że za 100 proc. wydobycia i rynku odpowiada Orlen, który osiąga nadmiarowe marże – dodawała Wanda Buk. Jak wyliczyła nadmiarowe zyski, a więc nadwyżki ponad rynkowy poziom cen gazu wynoszą w przypadku Orlenu 3,5 mld zł.

Czytaj więcej

Zima obnażyła problemy rynku gazu. Polska wpada w kosztowne pułapki

Orlen odpowiada i zaprzecza

Pytany przez nas Orlen o zarzuty formułowane przez Kancelarię Prezydenta, wskazuje, że poziom cen gazu w Polsce jest kształtowany przez mechanizmy rynkowe, a „nie przez arbitralne decyzje pojedynczego podmiotu”.  –  W Polsce funkcjonuje giełdowy, transparentny rynek gazu, poprzez który realizowana jest ponad połowa krajowych dostaw. Indeksy giełdowe podążają za cenami gazu z innych rynków UE  –  wskazuje biuro prasowe spółki. Spółka dodaje, że na ceny składają się także koszty systemowe, takie jak transport gazu, obowiązek utrzymywania zapasów oraz finansowanie infrastruktury, która w ostatnich latach znacząco zwiększyła bezpieczeństwo energetyczne kraju.  –  Inwestycje w terminal LNG i Baltic Pipe umożliwiły dywersyfikację dostaw i uniezależnienie się od jednego kierunku importu. W odróżnieniu od analogicznej infrastruktury w Europie Zachodniej, inwestycje te nie zostały jeszcze zamortyzowane, dlatego ich koszty ponoszą wszyscy uczestnicy rynku – argumentuje Orlen.

Spółka podkreśla,  że w ostatnim czasie, dla podmiotów objętych ochroną taryfową, ceny gazu realnie spadły. Obniżki objęły nie tylko gospodarstwa domowe, ale również wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe, a także obiekty użyteczności publicznej, takie jak szpitale, domy pomocy społecznej, szkoły, przedszkola czy żłobki.  –  Skala tych obniżek jest efektem kilku kolejnych decyzji taryfowych, obejmujących zarówno spadek ceny samego paliwa gazowego (MyOrlen), jak i obniżenie stawek dystrybucyjnych (PSG). W praktyce oznacza to wyraźne zmniejszenie rachunków dla szerokiego grona odbiorców  –  tłumaczy nam koncern.

Ceny ciepła

W przypadku cen ciepła sieciowego, doradcy przypominali, że pod koniec czerwca 2025 r. wygasła tarcza chroniąca przed wysokimi cenami energii. – Ceny maksymalne na ciepło z węgla i OZE wynosiły 103,82 zł/GJ, a na gaz 150,95 zł/GJ. Po 30 czerwca 2025 r. zamiast mechanizmu mrożenia cen wprowadzono bon ciepłowniczy z restrykcyjnym kryterium dochodowym tylko dla ceny powyżej 170 zł/GJ – mówił Rabenda i dodawał, że nowe, rynkowe ceny przyniosły niekiedy wzrost do 230 zł/GJ netto, a więc o ponad 52 proc. powyżej poprzednich poziomów maksymalnych dla źródeł gazowych. – Daje to ok. 1500 zł dodatkowego kosztu dla utrzymania 50 m kw. – wyliczał Rabenda.

W przypadku pelletu, szok cenowy zdaniem urzędników wywołało rozporządzenie z 8 maja 2025 r. ws. wymagań jakościowych pelletu bez vacatio legis. W maju 2025 r. za tonę pelletu trzeba było zapłacić 1500 zł, zaś w styczniu 2026 r. już 2500 zł za tonę. – Mamy niedostateczną krajową podaż biomasy przeznaczonej na pellet i konkurencję o surowiec ze strony energetyki zawodowej i przemysłu. Jednocześnie uzależniamy się od importu pelletu z rynków zewnętrznych – wskazał minister.

Luka mocowa nadal groźna?

Doradcy prezydenta dodawali, że tej zimy polską energetykę uratował węgiel. – Podczas tegorocznej zimy przed problemami z dostawami prądu uchronił nas węgiel. W szczycie, maksymalne zaangażowanie mocy węglowych odnotowano podczas tegorocznej zimy. Wówczas wynosił 90 proc. udział węgla w pokrywaniu zapotrzebowania na moc w godzinach szczytowych – mówił Izdebski i dodawał, że w efekcie decyzji o zamykaniu starszych bloków węglowych, po 2028 r. pojawić się może luka mocowa. – Brak mechanizmu finansowania utrzymania mocy (wygasającego rynku mocy dla starszych elektrowni – red.) węglowych po 2028 r. rodzi ryzyko nieskontrolowanego wypadnięcia mocy – wskazał Izdebski.

Wyliczał on, że planowane jest wybudowanie ok. 8,5 GW mocy w elektrowniach gazowych, ale Polska nie ma dzisiaj realnej możliwości zastąpienia 19 GW mocy węglowych. – Brak decyzji o ich utrzymaniu po 2028 r. oznacza rosnące ryzyko dla bezpieczeństwa dostaw – mówi Izdebski.

Czytaj więcej

Ryzyko braku mocy do produkcji prądu coraz mniejsze

Problemem mają być także braki wolnych magazynów względem rosnących z roku na rok potrzeb polskiej energetyki na to paliwo. – W Polsce jedynie na 37 dni wystarczy nam gazu dzięki pokryciu przez magazyny gazu. Przy średnim zużyciu gazu, magazyny są w stanie pokryć nasze zapotrzebowanie przez 68 dni, a trzeba pamiętać, że na 2033 r. przypadnie szczyt zapotrzebowania na gaz. Prognozowany wzrost rocznego zapotrzebowania wg. Gaz-Systemu to ponad 50 proc. – mówi Izdebski i dodał, że w 2025 r. zostanie podjęta decyzja o budowie 5,5 GW mocy w gazie jednocześnie bez towarzyszącej decyzji o rozbudowie pojemności magazynowych.

Czytaj więcej

Tylko w „Rz”: Magazyny gazu pracują normalnie. Operator chce zwiększyć ich pojemność

Rekomendacje „Dużego Pałacu”

Doradcy uważają, że po analizie okresu zimowego, konieczne jest podjęcie kroków regulacyjnych, inwestycyjnych i kontrolnych. Po pierwsze zaproponowano wprowadzenie mechanizmów mocowych (pomocowych) po 2028 r. dla starszych elektrowni węglowych, którym wygasają umowy mocowe. Tu trzeba pamiętać, że rząd pracuje nad derogacjami, dla tych elektrowni do 2030 r. Efekt rozmów z Komisją Europejską mamy poznać najdalej na początku 2027 r. Po drugie, zaproponowano rozbudowę magazynów gazu, w tym pilne podjęcie decyzji inwestycyjnej o rozbudowie ich pojemności. Po trzecie zaproponowano niezależny audyt cen gazu Orlenu. Chodzi o sprawdzenie mechanizmu kształtowania cen gazu przez Orlen jako monopolistę oraz zbadanie zasadności cen giełdowych i nadmiarowych zysków sektora wydobywczego. Marcin Izdebski zaapelował do Urzędu Regulacji Energetyki o „pilny audyt” mechanizmu kształtowania cen przez Orlen oraz o kontrolę Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Czytaj więcej

Bartłomiej Sawicki: Energetyczne słowo roku? Bilansowanie

Już na samym posiedzeniu Rady Energii i Zasobów Naturalnych po konferencji, były pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej w rządach PiS Piotr Naimski zaproponował dodanie czwartej rekomendacji. Chodzi o wymaganie bilansowania dla nowych inwestycji OZE. – Mamy już dwa niezależne systemy energetyczne, za które oba musimy płacić. Jeden oparty jest na dyspozycyjnych źródłach energii, a drugi oparty jest na OZE – dodaje. Jego zdaniem, każdy właściciel wiatraka czy farmy fotowoltaicznej podłączonej do sieci powinien być zobowiązany do przedstawienia podczas występowania o umowę przyłączeniową umowy na przesył odpowiedniej ilości energii z dyspozycyjnych źródeł energii. – Albo przedstawia taką umowę, albo płaci zabezpieczenie za taką usługę. Wówczas system oparty na OZE będzie urynkowiony. Jednocześnie opłaty mocowe na naszych rachunkach znacząco spadną, bo za pokrycie dyspozycyjnych źródeł energii będą płacić operatorzy OZE – wskazał Naimski, który dodał, że obowiązek bilansowania każdego źródła jest już w prawie UE, tylko trzeba go wyegzekwować.