Pierwszym gościem był Leszek Miller, były premier i szef SLD, z którym porozmawialiśmy o półroczu rządów PiS, audycie, sporze i konsekwencjach wokół TK.
Były premier i szef SLD Leszek Miller był gościem programu #RZECZoPOLITYCE. – Antoni Macierewicz jest na dobrej drodze do tego żeby był uważany za polityka niepoważnego, z którym nie ma sensu rozmawiać.
O słowach Billa Clintona, byłego prezydenta Stanów Zjednoczonych, który porównał politykę Polski i Węgier do Rosji, były premier mówił, że po wyborach Clinton będzie tłumaczył, że to było na potrzeby kampanii prezydenckiej jego żony. - W Ameryce część mediów pisze o Polsce w sposób negatywny i tak mu pasowało – mówił Miller.
Jego zdaniem Clinton powinien skupiać się na własnym podwórku i nie wciągać Polski w kampanię.
Były lider SLD uważa, że demokracja w Polsce nie jest zagrożona. - Mnie demokracja kojarzy się z tym, że mogę wybrać sobie inny rząd. Zagrożenie demokracji czułbym gdybym nie mógł tego zrobić.
Według byłego premiera słowa premier Beaty Szydło, że Clinton powinien przeprosić Polskę są przesadzone. - Proszę pamiętać, że Clinton nie wystąpił z ważnym, przygotowanym wcześniej przemówieniem.
- Sytuacja wokół TK nie jest normalna, bo rodzi konflikty i napięcia. Komisja Wenecka zauważyła, że cała sprawa ma dłuższą historię, bo zaczęła się już w poprzedniej kadencji – oceniał spór wokół Trybunału Konstytucyjnego Miller. - Wszystkim zależy żeby ten konflikt trwał.
Miller komentował również audyt rządu PiS sprzed tygodnia. - PiS powtarza teraz to co robiły oba prawicowe ugrupowania po rządach SLD. Była to próba „skryminalizowania” poprzedniego rządu – ocenił Miller. - To nie był żaden audyt, to była informacja rządu. Pomieszali rzeczy ważne z nieistotnymi. Chcieli wrzucić grzybek do barszczu, a zrobili zupę grzybową.
Były prezes SLD uważa, że tylko w Polsce politycy potrafią tak mocno krytykować NATO. Nawiązał też do słów szefa MON Antoniego Macierewicza, który mówił, że polska armia nie istniała za rządów PO-PSL. - Wszyscy się przyzwyczaili do szaleństw Macierewicza, ale teraz pełni ważną funkcję w państwie. Jest na dobrej drodze do tego żeby był uważany za polityka niepoważnego, z którym nie ma sensu rozmawiać.
Pomysłem Millera na rozwiązanie sporu wokół TK jest nowelizacja konstytucji. - Gdyby politycy chcieli osiągnąć porozumienie, to trzeba by było znowelizować konstytucję w zakresie zmian TK.
Miller mówił również o opozycji. - Mam wrażenie, że wśród opozycji trwa cały czas casting na rycerza na białym koniu. Myślę, że opozycja się nie zjednoczy, bo musi dbać o własną tożsamość.
O tym, że niektórzy ludzie - Jarosław Gowin i prof. Andrzej Zybertowicz -twierdzą, że Jan Kulczyk może gdzieś żyć pod innym nazwiskiem były premier mówił, że to nonsens. - Lubię książki z serii political fiction.
Kolejnym gościem był Paweł Ukielski, zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Porozmawialiśmy z nim o zapowiadanych zmianach w IPN, nowej ustawie i sprawie Wałęsy.
- W mojej ocenie Lech Wałęsa to TW Bolek. Prezydent ma prawo zaprzeczać autentyczności dokumentów - mówił w programie RZECZoPOLITYCE zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej Paweł Ukielski
Czy IPN może stać się policją historyczną? - Zawsze istnieje takie ryzyko. To zależy od ludzi, którzy nim zarządzają i osób, które mają bezpośredni nadzór nad kierownictwem - powiedział zastępca prezesa Instytutu Pamięci Narodowej
- Dotychczasowa misja IPN ulega rozmyciu i tego się obawiam. Wydłużenie okresu, którym IPN się zajmuje to duża zmiana - dodał.
- Uważam, że instytut nie wypełnił swojej dotychczasowej misji. Jeśli chodzi o dziedzictwo totalitaryzmu to wciąż jest wiele do wyjaśnienia i do zrobienia - uważa Ukielski.
Na podstawie dokumentów posiadanych przez IPN można orzec, że Lech Wałęsa to TW Bolek? - W mojej ocenie, podobnie jak w ocenie właściwie wszystkich historyków, którzy się z nimi zapoznali - tak - mówił Ukielski.
- Doświadczenie pracy historyków mówi, że sfałszowanie tak dużej dokumentacji jest praktycznie niemożliwe, ale prezydent Wałęsa ma prawo zaprzeczać ich autentyczności. W związku z tym toczy się śledztwo prokuratorskie - powiedział gość programu RZECZoPOLITYCE.
- Grafolog i inni specjaliści badają autentyczność dokumentów. Musimy uzbroić się w dużą cierpliwość, ponieważ według wstępnej deklaracji Instytutu Ekspertyz Sądowych potrwa to około pół roku - dodał Ukielski.
Ukielski przyznał, że nie zostały udostępnione wszystkie materiały z domu generała Jaruzelskiego. - Wszystkie dokumenty są "zamrożone" do czasu decyzji sądu - powiedział Ukielski.
- Nie mogę wykluczyć, że do domów innych dygnitarzy czasów PRL również będą wejścia. - To są decyzje procesowe, to są decyzje prokuratorskie. Nie mogę więcej zdradzić, ale też o wielu rzeczach nie wiem, bo prokuratorzy działają w tej kwestii całkowicie niezależnie.
Naszym ostatnim gościem był Andrzej Jaroszewicz, kierowca rajdowy, syn premiera PRL Piotra Jaroszewicza, współautor książki "Czerwony Książę". Z byłym PRL-owskim playboyem porozmawialiśmy o życiu w tamtej epoce i o tym, jak ułożył sobie życie po tragicznej śmierci ojca.
- Śmierć mojego ojca nie mogła być z innych przyczyn, niż polityczne – mówił w programie #RZECZoPOLITYCE Andrzej Jaroszewicz syn premiera PRL Piotra Jaroszewicza i były kierowca rajdowy.
Współautor książki „Czerwony książę” powiedział, ze wbrew temu jakie panowały opinie, to jego życie nie było jak z bajki w żadnym momencie.
- To był czas intensywnej pracy w sporcie samochodowym. Nie zaprzeczam, że wykorzystywałem stanowisko ojca do rozwoju tego sportu. W innych dziedzinach się nie dawało – mówił Jaroszewicz. - To był czas wzmożonych przeżyć: rajdów, kobiet, klubów, wypadków. Absolutnie byłem rockandrollowcem.
Gość red. Jacka Nizinkiewicza nie zaprzeczał, że imponowało mu życie jakie wiódł. - Byłem synem premiera, siedziałem na tronie syna premiera. Gdy wchodziłem do gabinetu, ministrowie wstawali, witali się ze mną, można było porozmawiać.
Bagatelizował swoje głośne romanse, jak ten z piosenkarką Marylą Rodowicz, twierdząc, że gdyby oboje nie byli znani to nikogo by to nie interesowało. - Gdyby zwykły Kowalski poznał jakąś kobietę to nikt by nie zwrócił na to uwagi. Ja nie byłem Kowalski, a Maryla Rodowicz nie była Kowalską.
Jaroszewicz mówił, że bardzo mu zależy na wyjaśnieniu szczegółów śmierci jego ojca i odnalezienia winnych. Były premier Piotr Jaroszewicz został zamordowany wraz z żoną Alicją Solską w domu, a sprawców, ani motywów zbrodni nie wykryto.
- Korzystając z tego, że mam różne wystąpienia w związku z moją książką, to zwracam się do państwa, do obywateli, dziennikarzy, o pomoc. Zbliża się czas przedawnienia tej zbrodni, a ja chciałbym żeby to zostało wyjaśnione. Nie wiem po co mi to, ale bym chciał – mówił syn byłego premiera PRL.
- Nie wiem czy minister Zbigniew Ziobro jest wystarczająco mocny żeby to wyjaśnić. Może razem z Antonim Macierewiczem – zastanawiał się gość programu. - To nie mogły być inne powody niż polityczne. Tak jak jest nadzieja na życie, na lepsze zdrowie, tak ja mam nadzieję, że dojdę do celu, którym jest wiedza.