Podczas panelu „Kapitał bez paszportu. Zagraniczne firmy w Polsce. Motor wzrostu czy ukryta zależność?” przedstawiciele biznesu przekonywali, że obecność międzynarodowych koncernów nie sprowadza się już wyłącznie do montowni czy prostego transferu kapitału. Polska stała się miejscem produkcji, zaplecza technologicznego, centrum kompetencji i źródłem know-how.

Jeszcze kilkanaście lat temu dominowała narracja o zagranicznych inwestorach wykorzystujących tanią siłę roboczą Europy Środkowo-Wschodniej. Dziś mówi się o partnerstwie, wzajemnym transferze kompetencji i o tym, że polskie oddziały globalnych firm przestają być wyłącznie wykonawcami decyzji podejmowanych za granicą.

„Jesteśmy stąd”

Dyskusję otworzyło pytanie, czy globalne firmy działające w Polsce mogą dziś powiedzieć, że są „z Polski”. Odpowiedzi uczestników były niemal jednogłośne. Anita Ryng, dyrektor ds. komunikacji IKEA Retail, przypominała, że relacja firmy z Polską trwa już od ponad sześciu dekad, a dziś kraj odpowiada za około 20 proc. globalnej produkcji koncernu. Co piąty mebel sprzedawany w sklepach IKEA na świecie pochodzi z Polski. – IKEA oczywiście pochodzi ze Szwecji, ale przygodę z Polską zaczęła dokładnie 65 lat temu. W 1961 r., za Gomułki, podpisano pierwszy kontrakt na dostawę krzeseł z Radomska. I od tej pory trwa nie tylko przygoda, ale bardzo mocny związek IKEA z Polską. Polska jest drugą ojczyzną IKEA – mówiła Ryng.

Podkreślała, że nie chodzi wyłącznie o sentyment czy historię. Polska jest dziś głęboko zakorzeniona w globalnym łańcuchu dostaw – od produkcji, przez logistykę, po zarządzanie. Coraz większą rolę odgrywają także polscy menedżerowie. Od początku roku globalnym prezesem Inter IKEA, odpowiadającym za produkcję, został Polak Kuba Jankowski. Ryng zwracała uwagę, że siłą Polski w strukturze IKEA jest także kompletność lokalnego ekosystemu. Firma rozwija w kraju cały łańcuch dostaw – od surowców po przetwarzanie odpadów drewnopochodnych wykorzystywanych później do produkcji mebli. To właśnie dostępność takich zasobów sprawia, że kolejne inwestycje koncernu trafiają do Polski. – Pracujemy z niemal 200 polskimi dostawcami i dzięki temu wielu z nich weszło do naszych globalnych łańcuchów dostaw – podkreślała.

Podobnie o swojej obecności mówił Maciej Zieliński, prezes zarządu Siemens Polska. Firma działa w Polsce od 35 lat, ale pierwsze biuro Siemens powstało w Łodzi już w 1913 r. Zieliński podkreślał, że wpływ firmy wykracza daleko poza własne zatrudnienie czy fabryki. Jak tłumaczył, Siemens stworzył w Polsce rozbudowany ekosystem technologiczny obejmujący firmy inżynieryjne, partnerów technologicznych i centra usług wspólnych. Wokół technologii koncernu przez lata wyrosły dziesiątki polskich przedsiębiorstw, które dziś same działają globalnie. – Można powiedzieć, że zatrudniając około 2 tys. ludzi, tworzymy nawet dziesięć razy więcej miejsc pracy wokół technologii Siemens – mówił. Wiele firm zaczynało od niewielkich wdrożeń czy produkcji komponentów na licencjach Siemensa, a dziś realizuje kontrakty na całym świecie. – Firmy garażowe stały się firmami reprezentującymi miliardowe biznesy. Byłem ostatnio u jednego z naszych partnerów i na hali produkcyjnej widziałem klientów z Iraku, Arabii Saudyjskiej, Kataru czy Stanów Zjednoczonych – opowiadał.

Z kolei Jacek Kunicki, członek zarządu ds. finansów Orange Polska, podkreślał lokalny charakter działalności operatora telekomunikacyjnego. Jak mówił, cały łańcuch wartości firmy znajduje się w Polsce – od infrastruktury i sieci sprzedaży po centra usług i kompetencji technologicznych. W ciągu ostatnich dziesięciu lat Orange zainwestował w Polsce około 20 mld zł, rozwijając m.in. sieć światłowodową i technologie 5G. Światłowód wybudowany przez firmę dociera do około 40 proc. gospodarstw domowych w kraju. – To nie są inwestycje, które możemy dziś spakować i przenieść gdzieś na drugi kraniec świata. To są inwestycje związane z polską gospodarką, z lokalną infrastrukturą i rozwojem gospodarki cyfrowej – podkreślał Kunicki.

Podobny ton wybrzmiewał ze słów Adama Siekierskiego, członka zarządu ds. relacji zewnętrznych Philip Morris Polska. Firma od 30 lat rozwija działalność w Polsce, inwestując około 30 mld zł. Polska stała się jednym z najważniejszych hubów produkcyjnych koncernu w Europie. Siekierski wskazywał, że o „polskości” firmy świadczą także ludzie. Globalnym CEO Philip Morris jest Polak Jacek Olczak, a Polacy należą do najliczniejszych narodowości w strukturach zarządczych firmy. – Co 12. menedżer nosi polski paszport – dodawał.

Nie tylko komponenty

Wpływ zagranicznych inwestycji na rozwój polskich firm rzadko sprowadza się do samego napływu kapitału. Większe znaczenie ma dziś transfer technologii, kompetencji i modeli zarządzania. Maciej Zieliński zwracał uwagę, że Siemens nie sprzedaje wyłącznie komponentów, ale całe platformy technologiczne, które polskie firmy rozwijają i dostosowują do własnych rozwiązań. Dzięki temu wiele lokalnych przedsiębiorstw mogło wejść na rynki zagraniczne. Podał przykład firm produkujących rozdzielnice i systemy automatyzacji na licencjach Siemensa. Początkowo były podwykonawcami, dziś dostarczają rozwiązania do projektów na całym świecie. – Nie jest tak, że sprzedajemy komponenty i na tym kończy się współpraca. Transfer technologii i element innowacyjności są tutaj kluczowe. Polskie firmy budowały swoje pierwsze systemy automatyzacji na naszych rozwiązaniach, a dziś same eksportują swoje produkty – podkreślał.

W podobnym tonie wypowiadała się Anita Ryng. IKEA współpracuje z niemal 200 polskimi dostawcami, a dzięki obecności w globalnym łańcuchu dostaw wiele lokalnych firm mogło wejść na nowe rynki. Jednocześnie transfer know-how przestaje być jednokierunkowy. Jeszcze kilkanaście lat temu polskie oddziały głównie uczyły się od central zagranicznych korporacji. Dziś coraz częściej to rozwiązania tworzone w Polsce są wdrażane w innych krajach.

Jacek Kunicki wskazywał, że Orange Polska coraz częściej eksportuje własne rozwiązania organizacyjne i technologiczne do innych spółek grupy. – Kiedyś była to głównie absorpcja know-how z innych państw. Dzisiaj mamy sytuację, w której rozwiązania wypracowane lokalnie wdrażane są w innych krajach grupy Orange – mówił. W podobnym kierunku zmienia się rola Polski w międzynarodowych strukturach Philip Morris. Siekierski podkreślał, że nowoczesne linie produkcyjne wykorzystywane przez koncern powstają dziś w dużej mierze w oparciu o polskie kompetencje technologiczne.

Dlaczego Polska

Jeszcze 20–25 lat temu kluczowymi czynnikami, które przyciągały zagraniczny kapitał do Polski, były dostępność pracowników, stosunkowo niskie koszty pracy oraz wejście Polski do Unii Europejskiej. Transformująca się gospodarka oferowała dużą liczbę młodych ludzi wchodzących na rynek pracy, a integracja europejska dawała inwestorom dostęp do wspólnego rynku. To właśnie wtedy do Polski zaczęły napływać duże inwestycje przemysłowe i usługowe. Dzisiaj jednak struktura gospodarki wyraźnie się zmienia. – Z gospodarki przemysłowej i produkcyjnej przesuwamy się do łańcucha sektora usługowego. Usługi są dziś równie ważnym elementem eksportu jak przemysł – mówił Piotr Arak, główny ekonomista VeloBanku. Dlatego też coraz większą rolę odgrywają kompetencje technologiczne, usługi cyfrowe i wysoko wykwalifikowani pracownicy. Jednocześnie polskie firmy stają się coraz silniejsze kapitałowo i coraz śmielej wychodzą za granicę. Piotr Arak przypominał, że już kilka lat temu polskie przedsiębiorstwa wyprzedziły zagraniczne pod względem udziału w eksporcie z Polski. – Polska gospodarka zaczęła rozwijać obszar średnich przedsiębiorstw, które są w stanie konkurować globalnie i otwierają swoje placówki za granicą – podkreślał.

Polska pozostaje gospodarką silnie opartą na eksporcie. Eksport odpowiada za ponad połowę polskiego PKB, co czyni kraj jedną z najbardziej otwartych gospodarek w Europie. Jednocześnie zmieniają się oczekiwania inwestorów. Coraz mniej liczy się wyłącznie tani koszt pracy, a coraz bardziej kompetencje technologiczne, zdolność do tworzenia innowacji i dostęp do wykwalifikowanych specjalistów.

Polska specjalność

Jednym z największych atutów Polski są kompetencje techniczne oraz wyjątkowo silna kultura inżynieryjna. Procentowo kształcimy więcej absolwentów uczelni wyższych niż Niemcy, a polscy specjaliści uczestniczą w rozwoju najbardziej zaawansowanych technologii. – Jak spojrzymy na firmy rozwijające sztuczną inteligencję czy nowoczesne technologie, to bardzo często zobaczymy tam polskich inżynierów. Ta kultura techniczna w Polsce cały czas jest bardzo wysoka – mówił Maciej Zieliński. Jego zdaniem właśnie kompetencje technologiczne będą w kolejnych latach decydowały o konkurencyjności Polski.

Polska, jak podkreślał Jacek Kunicki, ma ogromny potencjał rozwoju gospodarki cyfrowej, ale wciąż nie wykorzystuje go w pełni. – Małe i średnie przedsiębiorstwa są jeszcze niedoinwestowane pod względem wykorzystania technologii cyfrowych, ale właśnie w tym widzimy ogromną szansę dla polskiej gospodarki – mówił.

Także przedstawiciele IKEA i Philip Morris zwracali uwagę, że o atrakcyjności Polski coraz częściej decydują ludzie. – Polacy są bardzo dobrze wykształceni, kreatywni, uniwersalni i zaangażowani w to, co robią. Dziś to jest największa wartość, dla której jesteśmy w Polsce – mówił Siekierski.

Przewagi się zmieniają

Choć uczestnicy debaty pozytywnie oceniali kondycję polskiej gospodarki, nie brakowało ostrzeżeń. Jacek Kunicki mówił, że Polska powoli traci część dawnych przewag. Rosną koszty pracy i energii, dlatego kraj musi szukać nowych źródeł konkurencyjności. Jego zdaniem przyszłość należy do inwestycji związanych z AI, centrami danych i gospodarką cyfrową. – To jest kierunek, który może nas szybko wydobyć z tej zadyszki konkurencyjnej – zaznaczał.

Adam Siekierski zwracał natomiast uwagę na problem niestabilności regulacyjnej. Jak podkreślał, w ostatnich latach branża tytoniowa mierzy się z nadmiarem nowych regulacji, co utrudnia długoterminowe planowanie biznesu. – Dla naszej branży przygotowano około 11 nowych regulacji, część z nich wzajemnie się wyklucza. To powoduje, że trudno planować działalność w długim horyzoncie – wskazywał.

Piotr Arak ostrzegał z kolei przed skutkami rosnącego deficytu finansów publicznych. Jego zdaniem presja fiskalna może w kolejnych latach wpływać na konkurencyjność gospodarki i zwiększać obciążenia dla firm.

Anita Ryng podkreślała, że Polska pozostaje krajem odpornym na kryzysy dzięki dużemu rynkowi i przedsiębiorczości firm. – Jakoś sobie zawsze dajemy radę i znajdujemy drogi wyjścia z trudnych sytuacji ekonomicznych – mówiła. Zwracała uwagę, że dalszy rozwój wymaga przyspieszenia transformacji energetycznej i uproszczenia procedur inwestycyjnych. – Potrzebujemy łatwiejszych procedur przyłączeniowych i inwestycji w sieci przesyłowe. To pozwoliłoby obniżać ceny energii i zwiększać odporność gospodarki na zewnętrzne szoki – podkreślała.

Koniec „montowni”

Polska nie może już budować swojej pozycji wyłącznie na taniej pracy i prostym modelu produkcyjnym. – Model montowni się wyczerpuje – ocenił Maciej Zieliński. Przyszłość polskiej gospodarki zależy od tego, czy uda się rozwijać własne technologie, centra danych, AI i wysoko zaawansowane usługi. – Musimy być innowacyjni, kreować własne rozwiązania i je eksportować. Potrzebujemy inwestycji w energię, centra danych, moce obliczeniowe i kapitał ludzki – mówił.

Paneliści zgodnie podkreślali, że Polska ma dziś potencjał, aby być nie tylko miejscem produkcji, ale także krajem współtworzącym globalne rozwiązania technologiczne i biznesowe. Warunek jest jednak jeden: gospodarka musi przejść od modelu opartego na kosztach do modelu opartego na wiedzy, kompetencjach i innowacjach.