Joanna Czeczott, reporterka i autorka, która wyruszyła w głąb kazachskiego stepu, w „Rzecz o geopolityce” opowiada, jak współczesne społeczeństwo radzi sobie z pamięcią o systemie Gułag. Kazachstan był niegdyś stolicą tego systemu – to tutaj znajdował się m.in. Karłag, którego powierzchnia dorównywała dzisiejszej Francji. Dziś trauma ta jest fizycznie wyczuwalna, choć rzadko widzialna na pierwszy rzut oka, ponieważ wiele miejsc kaźni zostało rozebranych lub ukrytych na uboczach, poza głównymi szlakami.
Czytaj więcej
Obywatele największego na świecie producenta uranu zgodzili się, by szef państwa dominował w systemie politycznym.
Step, który milczy o zekach
Wielu mieszkańców dzisiejszego Kazachstanu to potomkowie osób przywiezionych tam wbrew własnej woli – od polskich prababek po koreańskich pradziadków. Joanna Czeczott zauważa, że „Kazachstan bardzo chce myśleć o sobie teraz właśnie jako takim gościnnym, otwartym kraju”, co staje się formą narracji obronnej. Nazwa „Kazekstan” pochodzi od słowa „zek” (skrót od zakluczennyj – uwięziony), co podkreśla, że w pewnym momencie historii więźniowie i zesłańcy stanowili większość populacji tego regionu. Czeczott wspomina: „Większość osób, które przyjechały do Kazachstanu, nie przyjechała tam z własnej woli w gości, a ci, którzy przyjmowali tych przyjeżdżających, też zostali postawieni przed takim faktem dokonanym”.
Czytaj więcej
W lutym 2023 r. władze polskie zamknęły drogowe przejścia graniczne z Białorusią, uzasadniając tę decyzję obawami przed napływem nielegalnych imigr...
Mit postępu zamiast prawdy o cierpieniu
Obecna polityka historyczna Kazachstanu, często naśladująca narrację Kremla, kładzie nacisk na postęp cywilizacyjny, który miał dokonać się dzięki łagrom. Buduje się nowoczesne muzea, które są pomnikami architektonicznymi, zamiast pokazywać surową prawdę o warunkach życia zesłańców. Autorka zwraca uwagę na tę dwoistość: „Opowieść o postępie jakby przysłania tę opowieść o cierpieniu”. W rozmowie podkreśla również, że granica między „katem” a „ofiarą” była w Kazachstanie niezwykle płynna, dzieci komendantów łagrów żyły w bliskich stosunkach z byłymi więźniami, wspólnie śpiewając w chórach czy korzystając z pomocy medycznej zesłanych profesorów.
Czytaj więcej
Ameryka Łacińska staje się areną brutalnego przeciągania liny między Waszyngtonem a Pekinem, podczas gdy region zmaga się z wewnętrzną niestabilnoś...
Trauma zrodzona ze wstydu
Najgłębszą raną Kazachstanu pozostaje jednak klęska głodu z przełomu lat 20. i 30. XX wieku, która doprowadziła do śmierci niemal 40 proc. społeczności. Wydarzenie to jest do dziś zamilczane, co Joanna Czeczott wiąże z głębokim poczuciem wstydu i rozerwaniem więzi klanowych. W obliczu narzuconych przez Moskwę kwot zarekwirowania bydła, członkowie wspólnoty musieli często arbitralnie wskazywać tych, którzy zostaną skazani na śmierć głodową. „To po prostu zabiło koczowniczą kulturę Kazachstanu razem z takim dziedzictwem więziotwórczym, które ona niosła” – tłumaczy autorka, wskazując na wewnętrzne poczucie winy, które do dziś utrudnia otwarcie się na pełną prawdę o przeszłości.