Nominację Partii Republikańskiej ma już praktycznie w kieszeni. Donald Trump już dokonał tego, co niecały rok temu wydawało się niemożliwe. Czy uda mu się to po raz drugi i wygra listopadowe wybory prezydenckie?
Przecież od początku swojej kampanii obraził i wyalienował rzesze wyborców – od kobiet przez mniejszości etniczne, muzułmanów po Latynosów. Co więcej, swoim bezpardonowym sposobem bycia zniechęcił do siebie dużą część liderów Partii Republikańskiej, a w sondażach wypada jako najbardziej niepopularny kandydat w historii amerykańskich wyborów.
Jednak Ronald Reagan też uważany był za słabego kandydata, a potem nie tylko wygrał, ale stał się jednym z najbardziej lubianych prezydentów. Poza tym wszystko zależy od tego, przeciwko komu się kandyduje.
Wyniki prawyborów wskazują na to, że w listopadzie Trump zmierzy się z Hillary Clinton. Była sekretarz stanu ma problem z przekonaniem niezależnych i niezdecydowanych wyborców; część elektoratu jej nie ufa oraz kojarzy ją z establishmentem – co w tych wyborach niekoniecznie jest powodem do dumy.
Z ostatnich sondaży wciąż wynika, że Clinton ma większe szanse na wygraną niż Trump. Z wyjątkiem trzech najważniejszych dla ostatecznych wyników stanów, tzw. swing states, czyli w Pensylwanii, Ohio i na Florydzie. Tam różnice są nieznaczne.