Prezydent Francji Emmanuel Macron nie przyjął rezygnacji szefa MSW Laurenta Nuneza, który podał się do dymisji po zamieszkach w miniony weekend - poinformował w poniedziałek Pałac Elizejski.
Zamieszki we Francji. Emmanuel Macron nie przyjął dymisji Laurenta Nuneza, szefa MSZ
Szef państwa uznał, że minister powinien pozostać na stanowisku, aby zapewnić ciągłość dowodzenia w policji i siłach bezpieczeństwa. Polecił Nunezowi, by podjął wszelkie działania w celu zapewnienia przejrzystości, jeśli chodzi o uchybienia w informacjach i prognozach przed demonstracjami, co w konsekwencji sprawiło, że nie powstrzymano zamieszek.
Czytaj więcej
Ekstremiści, lewica, anarchiści, bandyci: to oni wywołali ten chaos – napisała w mediach społecznościowych partia Marine Le Pen, liderki prawicy w...
Dymisji ministra spraw wewnętrznych domagała się część partii lewicowych, a także skrajna prawica. W poniedziałek Nunez ma odwiedzić Marsylię, której mer Benoit Payan skrytykował brak odpowiednich sił policyjnych podczas sobotnich zajść.
W sobotę demonstracje w całym kraju przeciwko rosnącym kosztom życia przerodziły się w zamieszki. Ich sprawcy atakowali budynki publiczne, plądrowali sklepy i punkty handlowe. Zabytkowy ratusz w miejscowości Limorges, podpalony przez wandali, spłonął doszczętnie. Do starć z policją i prób grabieży doszło również w niedzielę w Paryżu i Marsylii; oddziały policji nie wszędzie zdołały powstrzymać te ataki.
Zamieszki we Francji: prawie 2 tys. zatrzymanych
Ponad 1800 osób zatrzymano we Francji po sobotnich zamieszkach – poinformował w niedzielę szef MSW Laurent Nunez. Prokuratura Paryża przekazała, że w stolicy zatrzymanych pozostaje 517 osób. Nunez dodał, że rannych zostało ponad 500 policjantów, żandarmów i strażaków, a straty materialne są znaczne.
Były prezydent Francji Francois Hollande zaapelował w niedzielę o „poważne negocjacje z organizacjami młodzieży” i związkami zawodowymi na temat problemów, które były powodem sobotnich demonstracji. Wezwał też rząd, by zebrał siły polityczne „zdeterminowane, by działać razem przeciwko przemocy i aby znaleźć wspólne odpowiedzi w kwestii utrzymania porządku”.
Uważa się, że Hollande, polityk Partii Socjalistycznej, nie wyklucza startu w wyborach prezydenckich wiosną 2027 r.
Czytaj więcej
W Limoges we Francji zamaskowani sprawcy podpalili ratusz po wtargnięciu do budynku podczas zamieszek, które wybuchły po manifestacji przeciw wysok...
Tymczasem prawicowe Zjednoczenie Narodowe na portalach społecznościowych opublikowało nagranie zmontowane ze scen sobotnich wydarzeń, dodając komentarz: „winna jest lewica, wspólnikami są macroniści (centrowy obóz polityczny prezydenta Emmanuela Macrona – przyp. PAP). Głosuj!”.
– Ekstremiści, lewica, anarchiści, bandyci: to oni dziś zaprowadzili nieporządek i chaos. Trzeba przywrócić porządek i ustanowić władzę, by chronić naród francuski: Marine to zrobi! – czytamy w innym wpisie Zjednoczenia Narodowego w serwisie X.
– Uzasadnione żądania społeczne ponownie zostały przejęte przez skrajną lewicę i retorykę posłów Jeana-Luca Mélenchona, którzy legitymizując przemoc, postrzegając porządek jako ucisk, a nieporządek jako prawo, dążą do pogrążenia kraju w chaosie – napisała na swoim koncie w serwisie X Marine Le Pen.
Wiosną 2027 r. odbędą się we Francji wybory prezydenckie, a w sondażach prowadzi obecnie Marine Le Pen, liderka prawicy i grupy parlamentarnej Zjednoczenia Narodowego.
– W naszej Republice nie ma miejsca na przemoc. Ci, którzy dewastowali i atakowali budynki rządowe i przedsiębiorstwa, a nawet rabowali nasze ratusze, zostaną oskarżeni i ukarani. Policji, strażnikom prawa do protestu, składam wyrazy poparcia ze strony całego Narodu – napisał z kolei prezydent Francji Emmanuel Macron.
Natomiast szef skrajnie lewicowej i antysemickiej partii Francja Nieujarzmiona (LFI) Jean-Luc Melenchon skrytykował sposób kierowania działaniami policji, który – jego zdaniem – umożliwił chaos. LFI oskarżana była w ostatnich tygodniach o instrumentalizowanie protestów prowadzonych przez licealistów.