Kurski stwierdził, że podpis pod traktatem zamyka drogę do przywrócenia kary śmierci:

Traktat Lizboński był fatalnym błędem. Przyjęto go, łamiąc sumienia wielu ludziom. To ten, kto podpisał traktat, przesądził, że w Polsce nie będzie kary śmierci dla patologicznych morderców. Winne jest kierownictwo partyjno-państwowe w czasie, kiedy traktat był wprowadzany. (...) Solidarna Polska jest potrzebna, żeby nie było takich fatalnych błędów jak traktat lizboński.

Europoseł mówił o traktacie:

Traktat Lizboński mówi w integralnym artykule 6., w traktacie o zmianie traktatów, że prawa podstawowe gwarantowane w Europejskiej Konwencji Ochrony Praw Człowieka i Podstawowych Wolności - w tym uniknięcie kary śmierci - stanowią część prawa Unii jako zasady ogólne prawa.

Kurski skomentował również wystąpienie Radosława Sikorskiego. Zapytany, dlaczego jego słowa z Berlina zostały uznane za nieprzestrzeganie konstytucji RP, odpowiedział:

Minister spraw zagranicznych jest obok prezydenta i premiera jedynym człowiekiem, który nie ma prywatnych poglądów. On reprezentuje Rzeczpospolitą na zewnątrz w każdej chwili. I polskie przepisy prawne mówią, że szef MSZ nie może przedstawiać stanowiska dotyczącego spraw zagranicznych Polski bez porozumienia i bez mandatu udzielonego przez parlament.

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o zapowiedzi spokojnej i merytorycznej dyskusji – Jacek Kurski kontratakuje.