My się nigdy nie poddajemy. Gdybyśmy się poddali w 1980 roku, to dzisiaj byśmy nie rozmawiali. (...) Prace nad reformą są pozamiatane politycznie, ale nie merytorycznie. W dalszym ciągu będziemy walczyć. Nie może być tak, że ta reforma jest dopychana kolanem, co widać na tej komisji specjalnej, która zajmuje się reformą.
Jakie plany ma "Solidarność"?
Jak prezydent podpisze ustawę, to wtedy skarga do Trybunału Konstytucyjnego. Poza tym każda kolejna władza taki zły projekt wrzuci do kosza. Jeśli taka, bardzo ważna dla każdego ustawa nie zostanie przyjęta w drodze jakiegoś społecznego konsensusu, to przecież będzie skandal. Zresztą ten rząd będzie z tego rozliczony, już widać na przykładzie wyborów we Francji i Grecji, że wyborcy dziękują złym rządzącym.
Według Dudy nie należy się poddawać:
My jako związek zawodowy mamy swoje działania, premier swoje. Szkoda, że nie możemy się gdzieś po środku spotkać. Zresztą premier mówił, że my w tej ustawie i tak już dużo osiągnęliśmy, my jednak uważamy inaczej. Cała ta rządowa ustawa jest zła, więc broni nie składamy.
Szef "Solidarności" mówi o niespodziance dla rządu:
Na razie nie powiem, co to jest. Przypomnę tylko, że w telewizjach będzie emitowany nasz spot "STOP 67". To spot, który pokazuje prawdziwą polską rodzinę, a nie aktorów. Poza tym będziemy do skutku nękać tych posłów, którzy zagłosują za tą reformą. My im nie odpuścimy. Mogą sobie przegłosować co chcą, nawet, że ziemia jest płaska, ale co z tego?! Wcześniej czy później i tak wszyscy odkryją prawdę.