Rz: W Polsce głośna jest sprawa posłanki rzekomo uwiedzionej przez tajnego agenta. Czy szpiedzy często stosują takie metody?

Wiktor Suworow:

Uwodzenie to podstawowe narzędzie, które jest stosowane od tysięcy lat, nie tylko przez szpiegów. Już Ewa uwiodła Adama, aby coś uzyskać. Wszystkie tajne służby sięgają po takie metody, gdyż miłość jest najefektywniejszym środkiem w tej pracy. Sprawdza się to szczególnie, gdy kobieta jest samotna, smutna czy niezaspokojona seksualnie. Wtedy jest szczególnie atrakcyjnym celem.

Czy agentów uczy się sztuki uwodzenia?

Służby mają do tego specjalnie przeznaczonych ludzi, często spisanych w odpowiednich katalogach. Innych agentów używa się, gdy trzeba kogoś zabić, a innych do zdobywania kobiecych serc. Niekoniecznie musi to być zresztą szpieg. Wybiera się człowieka, który łatwo nawiązuje kontakty z kobietami i się go werbuje. Wtedy wystarczy go odpowiednio przeszkolić w technikach operacyjnych i kłopot z głowy.

Jaki powinien być agent, który ma za zadanie uwiedzenie kobiety?

Zwykle szpieg jest człowiekiem niewyróżniającym się z tłumu. Ale agenci, którzy stosują techniki seksualne, są przeważnie wysocy, przystojni, silni i aktywni erotycznie. Najlepiej, gdy przypominają znanego aktora lub artystę. Przede wszystkim muszą rzeczywiście lubić uwodzenie kobiet i mieć do tego talent.

Czy otrzymane w ten sposób informacje są pełnowartościowe?

Można to sprawdzić w prosty sposób. Jeśli dostajemy od kobiety plany bomby atomowej, a potem okazują się one stekiem bzdur, to wiadomo, że więcej nie można jej zaufać. Jeśli wszystko się zgadza, jest to cenne źródło informacji.

A czy zdarza się, że agent zaangażuje się emocjonalnie i nie wykona zadania?

To trudna sytuacja, dlatego każdy szpieg sowiecki musiał mieć żonę. Ja jestem żonaty od 36 lat, mamy dzieci i wnuki, więc mnie nic takiego nie groziło. Jeśli jednak agent ma kochankę, służby starają się jakoś to rozwiązać. Taka słabość jest potencjalnym zagrożeniem. Uwodząc kobiety, szpieg musi być profesjonalistą i traktować to wyłącznie jako pracę. Przepraszam za wyrażenie, ale jest to forma prostytucji, tylko w innych celach.

Czyli takie działania służb nie są uważane za coś nadzwyczajnego?

W wywiadzie wszystko jest nielegalne. Aby zdobyć tajne informacje, można komuś zapłacić, uwieść, podać mu narkotyki czy poddać torturom. Brzmi to brutalnie, ale praca w wywiadzie to brudna robota.

Czy dostał pan kiedyś takie zadanie? A może zna pan podobną historię?

W wywiadzie byłem odpowiedzialny głównie za analizę informacji, więc nigdy nie zlecono mi takiego zadania. Jeśli do tego dochodzi, zawsze pozostaje to pomiędzy agentem i jego przełożonymi. Nawet gdyby któryś z moich przyjaciół wykonał takie zadanie, nie miałbym prawa o tym wiedzieć.