Jak dowiedziała się "Rz", marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna chce, by już w przyszłym tygodniu posłowie zajęli się projektem legalizującym związki partnerskie.
Ta sprawa rozstrzygnie się ostatecznie na wtorkowym posiedzeniu Prezydium Sejmu – informuje Violetta Paprocka z gabinetu marszałka. Dodaje, że nawet gdyby projekt nie wszedł pod obrady na najbliższym posiedzeniu, to marszałkowi i tak zależy, by skierować go do komisji jeszcze przed wyborami.
Bardzo nas to cieszy –
komentuje Tomasz Kalita, rzecznik SLD, którego posłowie złożyli ten projekt.
Czy lewica nie jest wściekła, że marszałek wyrywa jej z ręki jedną z kart, którą chciała grać w kampanii?
Nic podobnego –
mówi Kalita. Dodaje, że dzięki temu Platforma będzie się musiała określić, czy jest zaściankowa jak przy głosowaniu w sprawie aborcji, czy postępowa jak przy związkach partnerskich. (...)
Politolodzy też nie mają złudzeń. Uważają, że Platformie chodzi wyłącznie o to, by poprawić na starcie kampanii swój wizerunek.
Wprowadzanie pod obrady w ostatnim momencie tak kontrowersyjnych projektów to typowe umizgi wyborcze. Platforma chce się pokazać jako partia dla wszystkich –
nie ma złudzeń dr Jacek Kloczkowski, politolog z krakowskiego Ośrodka Myśli Politycznej. Zwraca jednak uwagę, że w gruncie rzeczy jest to wprowadzanie wyborców w błąd
. – Bo jeśli ktoś jest dla wszystkich, to jest dla nikogo –
mówi Kloczkowski.
– A dodatkowo doskonale wiadomo, że żadna z tych ustaw w praktyce i tak nie wejdzie w życie.
Zastanawiamy się jakie jeszcze absurdy wymyśli PO, by pozyskać elektorat SLD. Do pakietu promocyjnego brakuje chyba jeszcze tylko wspólnej "fotki" Aleksandra Kwaśniewskiego z Donaldem Tuskiem i upragnionej teki wicepremiera od nowych technologii dla Grzegorza Napieralskiego.