W rozmowie z „Polską The Times” Piskorski komentuje trwającą kampanię wyborczą:

Wszystko jest tak naprawdę rozdane i o prawdziwej rywalizacji poglądów nie ma w tej kampanii mowy. Gra polega na wzajemnym ścieraniu się Platformy i PiS, podawaniu sobie nawzajem piłki, bo obie główne siły polityczne w Polsce są zainteresowane, aby tylko one zostały na placu boju. Wybory wygra Platforma, a jedyna zagadka, jaka przed nami stoi, to pytanie, czy Sojusz Lewicy Demokratycznej będzie niezbędny do stworzenia rządu. Sądzę, że tak, i jaką wtedy decyzję podejmie SLD.

Polityk uważa, że SLD woli być w koalicji niż opozycji.

SLD w znaczącej części został przekonstruowany przez Grzegorza Napieralskiego. Jest tam nowa fala ludzi, którzy jeszcze nie rządzili, którzy patrzą na swoich równolatków z Platformy i imponuje im, że można w tym wieku być na szczycie. Ze wszystkimi atrybutami, nie tylko takimi prostymi, przyziemnymi, jak samochody czy gabinety, ale też tymi szlachetnymi - władza daje przecież możliwość zrobienia czegoś pożytecznego. Więc myślę, że dzisiaj większościowy nurt w SLD, to nurt wejścia do rządu. Ale bardziej przewidujący, doświadczeni życiem działacze tej partii wiedzą, że to dla SLD początek końca.

Na temat Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska Piskorski mówi:

To, że Komorowski z biegiem czasu będzie starał się podkreślać swoją rolę i włączać w to, co się teraz dzieje w kraju, jest moim zdaniem całkowicie naturalnym procesem. Co prezydent ma tak naprawdę innego robić? Ambicją każdego rozsądnego człowieka, a takim jest Komorowski, jest bycie aktywnym uczestnikiem sceny politycznej. Sytuacja będzie mu o tyle sprzyjała, że po wyborach Tusk będzie już tylko słabszy.

Piskorski uważa, że kariera polityczna prezydenta będzie trwalsza niż ta Tuska:

Prezydent wie, że Tusk odejdzie i że to będzie odejście w bliskiej korelacji z jego drugą, potencjalną kadencją. (...) Koło Tuska już kręcą się podpowiadacze, którzy szepcą mu do ucha: „Słuchaj, uwieńczeniem twojej politycznej kariery będzie prezydentura”, a moim zdaniem Bronisław Komorowski nie chce przestać być prezydentem RP i wcale mu się nie dziwię. (...) Coraz bardziej oczywistym będzie się stawało, że dłużej funkcjonującym politykiem i bardziej stałym elementem sceny politycznej może się okazać Bronisław Komorowski. Będzie prezydentem lata po tym, jak Tusk będzie już tylko zwykłym posłem.

Jak wiadomo - kariera byłego prezydenta Warszawy nie rozwija się. Czy Paweł Piskorski stara się dziś przypodobać Bronisławowi Komorowskiemu?