Chcę wierzyć, że wyłącznym powodem mojego odwołania była inna koncepcja rządu, bo nie efekty mojej pracy. Te premier oceniał i ocenia wysoko.

Poseł PO komentuje pracę w ministerstwie:

Każdy minister, niezależnie od tego, jaki resort obejmuje, musi sobie jednak zdawać sprawę, że ministerialna teka to nie splendor i sława. To ciężka praca, i jak to mówią niektórzy, pole minowe. Doświadczenia kilku ostatnich ministrów sprawiedliwości, a dokładnie długość ich kadencji, dowodzą, że resort sprawiedliwości to resort „gorących krzeseł”. Przypomnę, że po 1989 roku byłem osiemnastym ministrem sprawiedliwości. W tej grupie wyróżniam się tym, że byłem jednym z najdłużej sprawujących swój urząd. Teraz skupię się na tworzeniu dobrego prawa w Sejmie.

Kwiatkowski mówi o swoim stosunku do polityki:

W polityce na końcu zawsze liczy się nie to, czy ktoś jest mniej czy bardziej sprawny w politycznych gierkach i wycinaniu ludzi. Liczy się ciężka praca, a nie obiecanki. Dlatego jestem spokojny o polityczną przyszłość wszystkich tych, którzy, tak jak ja, patrzą na politykę jak na służbę. Takie podejście doceniają ci, którzy są dla nas najważniejsi, czyli nasi wyborcy.

Zapytany o fatalną ocenę pracy Cezarego Grabarczyka i funkcję wicemarszałka, którą otrzymał on od premiera, odpowiada tajemniczo:

W polityce nie funkcje są najważniejsze, a wykonana praca. Wtedy funkcje same przychodzą.

„Rzeczpospolita” poinformowała, że były minister Krzysztof Kwiatkowski ma stanąć na czele Komisji Nadzwyczajnej do spraw zmian w kodyfikacjach:

Właściwie jest już przesądzone, że to Kwiatkowski będzie jej szefem – mówi jeden z polityków PO. – Nie trafił do prezydium klubu, a przecież był ministrem. Taka funkcja mu się po prostu należy. Nie może być zwykłym posłem, bez żadnych funkcji.

Kwiatkowski w wywiadzie potwierdził, że chciałby się zająć pracą w komisji kodyfikacyjnej. Kolejny polityk PO, który musi "dać sobie na wstrzymanie"?