Autorka wyjaśnia:

Irlandia przystąpiła wraz z innymi krajami do paktu fiskalnego w styczniu. Jednak prawdopodobnie w czerwcu przeprowadzi w tej sprawie referendum. Rząd zdecydował się na ten krok, by uniknąć krytyki, że lekceważy opinię publiczną. Lepiej dmuchać na zimne w kraju, który ma tradycję przeprowadzania referendów.

Była wieloletnia prezes Instytutu Spraw Publicznych uważa, że zaplanowane w Irlandii referendum to "paradoks":

W ciągu ostatnich trzydziestu lat odbyło się w Irlandii prawie dwadzieścia referendów, w tym siedem dotyczących kwestii unijnych. Obecne referendum pokaże, czy europejscy wyborcy popierają unię fiskalną, którą polityczne elity uważają za niezbędną dla ratowania wspólnej waluty.

I dlatego:

Cała Europa będzie się uważnie przyglądać referendum w Irlandii ze względu na to, że kraj ten odrzucił już w 2001 roku traktat z Nicei, a w 2009 traktat z Lizbony. W obu przypadkach referendum było powtarzane, a oba traktaty w rezultacie przyjęte.

Zdaniem profesor Leny Kolarskiej-Bobińskej:

Opozycja w Polsce domaga się referendum w każdej sprawie. Na pewno też zechce pójść śladem Irlandii i zacznie zbierać podpisy pod kolejnym.

Rozumiemy: Irlandia nie może być dla nas wzorem, bo tam ludzie, a nie tylko elity, mogą decydować o przyszłości swojego kraju.