Lis we wpisie na kierowanym przez siebie portalu natemat.pl odnosi się do oskarżeń Kaczyńskiego pod adresem Teresy Torańskiej. Prezes PiS zarzucił jej wykorzystanie przeprowadzonego z nim wywiadu bez jego zgody i autoryzacji.
Sprawa jest prosta. Prezes Kaczyński w zasadzie całkiem jasno zarzucił Teresie Torańskiej oszustwo i manipulację. Jasno zasugerował, że gdyby prawie 20 lat temu Torańska wywiad z nim zrobiła rzetelnie, to wyglądałby on zupełnie inaczej niż ten, który został opublikowany.
Redaktor naczelny „Newsweeka” dodaje:
Oto były premier i lider opozycji zarzuca wybitnej dziennikarce, że jest manipulatorką i oszustką, podważa więc cały jej wielki, kilkudziesięcioletni dorobek. Gruba sprawa. Ta dziennikarka jednak ma dowody, że niczego nie zmanipulowała, więcej, że dochowała najwyższej staranności.
Lis podkreśla, że liczy na wyjaśnienia ze strony prezesa PiS:
Jarosław Kaczyński co i rusz używa sformułowania „kłamstwo smoleńskie”, opatrując je często przymiotnikiem „haniebne”. Rozumiem, że sprawa prawdy i odpowiedzialności za słowo leży mu bardzo na sercu. W związku z tym liczę na to, że wyjaśni, co konkretnie zmanipulowała Teresa Torańska. Jeśli nie ma tej wiedzy, liczę na coś innego. Na to mianowicie, że powie „przepraszam”.
Przypominamy, że w wywiadzie dla Onet.pl Kaczyński zarzucił Torańskiej wykorzystanie wywiadu, który z nim przeprowadziła, bez jego zgody i autoryzacji, w książce „My”. W odpowiedzi Torańska wystosowała do prezesa PiS list otwarty, w którym podkreślała, że Kaczyński udzielił wywiadu dobrowolnie i nie rozumie, dlaczego nagle postanowił się go wyprzeć.
O Torańskiej ostatnio zrobiło się głośno - gdy opublikowała w "Newsweeku" Lisa nieautoryzywaony wywiad z Adamem Bielanem. Tak wygląda dziś "wybitne dziennikarstwo".