Seremet mówił o żądaniach PiS, aby odtajnić materiały:

Przestrzegam przed oczekiwaniem, by materiały dotyczące postępowania, które się teraz toczy w Prokuraturze Okręgowej, stały się przedmiotem debaty publicznej, choćby w formule zamkniętej. To mogłoby się niekorzystnie odbić na śledztwie. Jakkolwiek chcę zaznaczyć, że jedynym organem uprawnionym do tego, by materiały ujawnić jest Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. (...) Nie ma żadnych materiałów o klauzuli „tajne" w postępowaniu dotyczącym Amber Gold.

Dodał także, że łatwo jest oskarżać prokuraturę:

Tak się dzieje przy okazji poszczególnych spraw, które opinia publiczna ocenia jako niewłaściwie prowadzone przez prokuraturę. Jakkolwiek spektakularnie takie uchybienia by nie wyglądały, chcę powiedzieć, że w prokuraturze pracuje 6 tysięcy 200 prokuratorów, którzy rozpatrują 1 milion 200 tysięcy spraw. Wśród tych spraw zdarzają się sprawy niewłaściwie ocenione, sprawa Amber Gold do nich należy. Ale czynienie z tego powodu uogólnionego stwierdzenia, że cała prokuratura źle funkcjonuje, jest wysoko krzywdzące dla znakomitej części prokuratorów.

I dodał:

Powtarzam to po raz kolejny – nie ma żadnych przesłanek, które pozwoliłyby formułować sąd, że poza brakiem wyobraźni i nierzetelnością, leżą jakiekolwiek inne względy, które odbiłyby się na takim prowadzeniu tamtej sprawy.