- Perykles już pisał, że demokracja polega na tym, że nie wglądamy w życie naszych sąsiadów z niechęcią i nieufnością dlatego biurokracja tak dobrze się rozwija - dodał.

Piotrowski podkreślił, że wzorzec jest zupełnie inny.

- Rzeczpospolita jest dobrem wspólnym i podstawą stosunków międzyludzkich jest empatia, wzajemne zaufanie, ale w praktyce tego nie ma - mówił.

- Ludzie dostarczają nieustannej przemocy, która bierze się z polityki - dodał.

Zdaniem profesora problemem jest to, że Sejm uchwala ustawę, działając jak maszynka do głosowania, a mowa nienawiści wyraźna jest m.in. w tym, że politycy nawzajem dzielą się na lepszych i gorszych, i że z założenia jedni są wykluczeni, a drudzy ich wykluczają, bo mają większość.

- Jeżeli mamy do czynienia z sytuacją, w której można jawnie ignorować postanowienia Konstytucji to znaczy, że można równie jawnie ignorować reguły przyzwoitości - powiedział ekspert.

- Jeżeli nienawiść przemawia do nas z ekranów telewizyjnych rozmaitych reality show i w patostreamingu, to mamy criminal capitalism - podsumował.