Studia doktoranckie będzie można odbywać w systemie dualnym – w jednostce naukowej oraz w przedsiębiorstwie. Doktorant zyska więc z jednej strony status uczestnika studiów, z drugiej zaś pracownika zatrudnionego w pełnym wymiarze. Jednostka naukowa zapewni mu kształcenie, dostęp do laboratoriów, opiekę promotora i wsparcie zespołu badawczego. Takie zmiany wprowadza nowelizacja ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym, uchwalona przez Sejm.
Środki z programu „Doktorat wdrożeniowy" będą przyznawane w corocznym konkursie. Liczba doktorantów rozpoczynających każdego roku udział w programie to zgodnie z założeniami ministra nauki maksymalnie 500 osób. Pierwsi uczestnicy rozpoczną studia już w październiku.
Na sfinansowanie programu w pierwszym roku akademickim jego funkcjonowania zaplanowano 21 mln zł. Maksymalny poziom wydatków, najwcześniej w czwartym roku funkcjonowania programu, oszacowano na ok. 85 mln zł rocznie.
W ustawie znalazł się też krytykowany przez opozycję przepis, na podstawie którego przewodniczącego Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów Naukowych będzie powoływał z grona jej członków prezes Rady Ministrów.
Dotychczas rola premiera była mniejsza: szef rządu wybierał przewodniczącego spośród dwójki kandydatów wytypowanych przez samą komisję z grona jej członków.
– To rozwiązanie osłabia pozycję Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów i oznacza brak zaufania administracji państwowej, w tym premiera, do środowiska akademickiego – komentował podczas sejmowej dyskusji prof. Włodzimierz Nykiel, poseł PO, były rektor Uniwersytetu Łódzkiego.
W toku prac nad ustawą z projektu zniknęły za to zapisy dotyczące habilitacji. Spotkały się z krytyczną opinią m.in. opozycji i części środowiska naukowego.
Pierwotnie na podstawie prac wdrożeniowych można było uzyskać uprawnienia równoważne z uprawnieniami doktora habilitowanego. Ich przyznanie miało zależeć m.in. od decyzji rektora.
Ustawa ma wejść w życie dzień po ogłoszeniu.
etap legislacyjny: trafi do Senatu