Benny Gantz, lider centrowej partii Niebiesko-Biali, wycofał się z wyścigu wyborczego na osiem dni przed głosowaniem zaplanowanym na 27 października. Ugrupowanie od dłuższego czasu nie przekraczało w sondażach progu wyborczego. Były minister obrony zapowiedział jednak, że nadal będzie zabiegał o utworzenie szerokiego rządu jedności narodowej, który – jak przekonuje – mógłby powstrzymać dalsze podziały w izraelskim społeczeństwie.

Gantz: Odpowiedzialność spoczywa na mnie 

Gantz ogłosił decyzję w poniedziałek. Podczas wieczornej konferencji prasowej przyznał, że nie zdołał przekonać wystarczającej liczby wyborców do swojej wizji politycznej.

– Niestety, na tym etapie nie udało mi się przekonać dostatecznie dużej części społeczeństwa do naszej drogi. Odpowiedzialność za to spoczywa na mnie – powiedział.

Podkreślił jednocześnie, że nadal uważa swój program za właściwy. Zapowiedział dalsze działania na rzecz szerokiego rządu jedności, który wykraczałby poza podziały między głównymi obozami politycznymi.

– Nie będę startował w nadchodzących wyborach. Nadal będę walczył o jedność. To jedyne rozwiązanie, które pozwoli zapobiec kolejnej katastrofie i ochronić Izrael przed wyzwaniami wewnętrznymi i zewnętrznymi – zadeklarował.

Zwrócił się również do przywódców politycznych z różnych stron sceny politycznej. Jak zaznaczył, po raz pierwszy od ośmiu lat apeluje do nich nie jako rywal polityczny, lecz jako obywatel Izraela. Wezwał ich, by nie wracali do sytuacji sprzed ataku Hamasu z 7 października 2023 roku i odważyli się na rzeczywistą zmianę.

Ostrzegł, że bez porozumienia między politycznymi obozami kraj pozostanie głęboko podzielony, a Izrael może stanąć przed koniecznością kolejnych wyborów lub doświadczyć następnej katastrofy.

Czytaj więcej

Koalicjant Netanjahu chce rozwiązania Knesetu. Czy Izrael czekają siódme wybory w ciągu 5 lat?

Sondaże i spór o strategię polityczną

Partia Gantza od miesięcy zmagała się ze słabymi wynikami w sondażach. Jej pozycję osłabiły także odejścia polityków, którzy przeszli do ugrupowania Yashar, kierowanego przez Gadiego Eisenkota. Był on wcześniej bliskim współpracownikiem Gantza w wojsku i jednym z czołowych polityków bloku jedności narodowej.

Partia Niebieskoi-Biali oddaliła się również od opozycyjnych ugrupowań dążących do odsunięcia od władzy premiera Benjamina Netanjahu. Gantz opowiadał się za utworzeniem szerokiego rządu syjonistycznego, dopuszczając współpracę z obecnym szefem rządu. Jego zmienne stanowisko wobec Netanjahu spotykało się z ostrą krytyką.

Gantz, były szef sztabu generalnego izraelskiej armii, przez lata był postrzegany jako jeden z najpoważniejszych rywali Netanjahu. W wyborach z lat 2019–2020 jego ugrupowanie zdobywało znaczące poparcie, a w jednym z głosowań uzyskało 33 mandaty. Później Gantz uczestniczył w dwóch rządach jedności z Netanjahu.

Jeszcze tydzień przed ogłoszeniem rezygnacji jego partia rozpoczęła kampanię pod hasłem „Wybierz jedność, uratuj kraj”, kierując przekaz do wyborców niezwiązanych z żadnym z dwóch głównych obozów politycznych. Liderzy opozycji apelowali jednak, by Gantz wycofał się z wyborów, argumentując, że głosy oddane na partię, która nie przekroczy progu, mogą zostać zmarnowane.

Opozycja chwali decyzję Gantza

Decyzję o wycofaniu się z wyborów pozytywnie ocenił Gadi Eisenkot. Podziękował Gantzowi za to, co nazwał „właściwą i odpowiedzialną decyzją” w jednych z najważniejszych wyborów od powstania państwa Izrael. Wyraził również przekonanie, że były minister obrony nadal będzie służył izraelskiemu społeczeństwu.

Jair Golan, lider Partii Demokratów, także poparł rezygnację Niebiesko-Białych  z udziału w wyborach. Podkreślił wspólną odpowiedzialność ugrupowań opozycyjnych za zwycięstwo obozu dążącego do zmiany władzy. Zapowiedział, że jego partia będzie zabiegać o reformy i budowę Izraela demokratycznego, liberalnego, silnego oraz bezpiecznego.

Z kolei Joaz Hendel, szef Partii Rezerwistów i Gospodarki oraz były członek Niebiesko-Białych, podziękował Gantzowi za jego służbę na rzecz kraju. Jednocześnie zaapelował do jego dotychczasowych wyborców, by poparli właśnie jego ugrupowanie. Przekonywał, że to najlepsza droga do utworzenia rządu syjonistycznego.