Rządowe źródła, na które powołuje się portal, wskazują, że jeśli poseł Polskiego Stronnictwa Ludowego Władysław Teofil Bartoszewski usłyszy prokuratorskie zarzuty, będzie musiał się pożegnać z funkcją wiceministra spraw zagranicznych. W grę wchodzą dwa rozwiązania: dobrowolna rezygnacja polityka albo jego dymisja, jeśli sam nie zdecydowałby się ustąpić.
Po tym, jak Władysław Teofil Bartoszewski zrzekł się immunitetu (wniosek złożył 6 października), nie ma formalnych przeszkód, by postawić mu zarzuty. – Obecnie nie ma rozmów o zmianie na stanowisku wiceministra – zapewnia ważny polityk PSL. Przyznaje jednak, że w przypadku przedstawienia zarzutów obrona dalszego pełnienia tej funkcji byłaby trudna.
Koalicjanci PSL w kuluarach typują, że po dymisji Bartoszewskiego ludowcy mogliby wskazać na to miejsce między innymi posła Adama Dziedzica, wiceszefa Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych.
Dziennikarzom tvn24.pl nie udało się skontaktować z Bartoszewskim. Jak ustalili, w poniedziałek wiceminister rozpoczął urlop wypoczynkowy, który ma potrwać około dwóch tygodni.
Czytaj więcej
Władysław Teofil Bartoszewski – poseł PSL i wiceminister spraw zagranicznych – zrzekł się immunitetu poselskiego – ustaliło RMF FM. Prokuratura chc...
Mieszkania za miliony i fundacja w tle. Co prokuratura zarzuca Władysławowi Teofilowi Bartoszewskiemu?
Śledczy zamierzają postawić Bartoszewskiemu zarzuty sprzeniewierzenia oraz ukrycia powierzonego mu majątku, którego wartość wynosiła kilkanaście milionów zł. Za zarzucane czyny politykowi grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Sprawa dotyczy wydarzeń z lat 2012–2015. Według ustaleń śledczych Bartoszewski miał w tym czasie, wspólnie z inną osobą, dysponować środkami powierzonymi mu do zarządzania przez Fundację Non Omnis Moriar oraz mecenasa kultury Andrzeja Ciechanowieckiego. Chodziło o blisko milion funtów brytyjskich, 45 tys. euro oraz ponad 6,6 mln zł.
Według prokuratury pieniądze miały zostać wykorzystane do zakupu trzech mieszkań. Nieruchomości zostały następnie sprzedane, a Bartoszewski miał odmówić pokrzywdzonemu zwrotu m.in. pieniędzy uzyskanych w wyniku tych transakcji. Zawiadomienie w tej sprawie złożyła Fundacja Zbiorów im. Ciechanowieckich w Zamku Królewskim w Warszawie.
Wniosek o pociągnięcie wiceszefa MSZ do odpowiedzialności karnej został sformułowany przez prokuratora 16 czerwca, do marszałka Sejmu trafił on zaś w połowie lipca. W wydanym wówczas komunikacie rzeczniczka prokuratora generalnego, szefa MS Waldemara Żurka prok. Anna Adamiak podkreśliła, że czyny wskazane we wniosku nie pozostają w związku z wykonywaniem przez Bartoszewskiego mandatu posła na Sejm.
Czytaj więcej
Prokurator Generalny Waldemar Żurek przekazał Marszałkowi Sejmu wnioski o wyrażenie przez Sejm zgody na pociągnięcie trojga posłów Katarzyny Ueberh...
„Wysokie prawdopodobieństwo” przywłaszczenia oraz utrudniania lub udaremniania zaspokojenia wierzyciela
Szczegóły wniosku przedstawił w ubiegłym tygodniu podczas posiedzenia Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych prok. Andrzej Michalski, będący jego autorem. Poinformował on, że zebrane przez prokuraturę dowody wskazują na „wysokie prawdopodobieństwo” wyczerpania przez popełnione przez Bartoszewskiego czyny znamion dwóch przestępstw: przywłaszczenia oraz utrudniania lub udaremniania zaspokojenia wierzyciela.
Pierwszy z tych czynów, jak mówił prok. Michalski, miał polegać na tym, że „w okresie od lipca 2012 r. do 20 lutego 2015 r. w Warszawie, działając wspólnie, w porozumieniu z ustaloną osobą i w wykonaniu z góry powziętego zamiaru, działając w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, (Bartoszewski) przywłaszczył” mienie, które zostało mu powierzone przez Andrzeja Ciechanowieckiego oraz Fundację Non Omnis Moriar w celu zarządzania.
Mienie to – jak mówił prok. Michalski – stanowiły środki pieniężne w wysokości 1 mln funtów brytyjskich, 45 tys. euro oraz 6 683 705,86 zł. Środki te powierzone mu do zarządzania przez zmarłego w 2015 r. Andrzeja Ciechanowieckiego i należącą do niego Fundację Non Omnis Moriar, Bartoszewski miał wykorzystać, dokonując na spółkę Max&Max (której był dyrektorem) zakupu trzech warszawskich mieszkań. Po tym, jak umowa ta została mu wypowiedziana – kontynuował prokurator – Bartoszewski miał sprzedać te mieszkania i odmówić pokrzywdzonemu zwrotu m.in. uzyskanych w ramach tej transakcji pieniędzy.
Prok. Michalski podkreślił, że drugi z czynów stanowił konsekwencję pierwszego. Jak mówił, czyn ten miał on polegać na tym, że Bartoszewski „od 16 lipca 2012 r. do marca 2022 r. w Warszawie, również działając wspólnie w porozumieniu z ustaloną osobą, w wykonaniu z góry powziętego zamiaru i też w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, działał w celu udaremnienia wykonania spodziewanego orzeczenia, w szczególności po wniesieniu przez Fundację Zbiorów im. Ciechanowieckich 14 stycznia 2013 r. do Sądu Okręgowego pozwu”.
Bartoszewski – tłumaczył prokurator – „udaremnił, uszczuplił zaspokojenie wierzyciela” m.in. przez to, że „dokonał ukrycia, zbycia, darowania składników swojego majątku” – przede wszystkim przez dokonanie sprzedaży trzech warszawskich mieszkań przez spółkę Max&Max, a następnie rezygnację z funkcji dyrektora tej spółki.
Efektem stało się, iż pan poseł przestał dysponować jakimkolwiek większym majątkiem, a ewentualny spodziewany wyrok sądu może okazać się bezskuteczny z powodu braku mienia (PAP) , które mogłoby podlegać egzekucji – wskazywał prok. Michalski.