Reklama

Michał Szułdrzyński: Do kogo nam bliżej – Izraela czy Hamasu?

Wyjątkowo ostrej wymianie ognia między Izraelem a Hamasem towarzyszy niezwykłe wzmożenie w mediach społecznościowych. Tym razem jednak zaskakujące było wahnięcie nastrojów na korzyść Palestyńczyków: z małymi wyjątkami duża część celebrytów mediów społecznościowych uznała za stosowne oburzyć się działaniami izraelskimi. Wojsko tego państwa nazywano już nie tylko okupantami, ale dorzucano oskarżenia o ludobójstwo, apartheid i zbrodnie przeciwko ludności. Nawet część tzw. ekspertów winą za obecną eskalację jednoznacznie obarczało Izrael i premiera Benjamina Netanjahu, który miał doprowadzić do wojny, by ratować swoje rządy.
Michał Szułdrzyński: Do kogo nam bliżej – Izraela czy Hamasu?

Foto: AFP

Warto pamiętać, że konflikt izraelsko-palestyński nie zaczął się wczoraj, a rachunki krzywd są po obu stronach. Faktem jest, że Izraelczycy kontynuują budowę osiedli na ziemiach, do których prawa roszczą sobie Palestyńczycy, dlatego też kwestia eksmisji kilku arabskich rodzin z Szajch Dżarrah stała się punktem zapalnym. Wcześniej policja izraelska zamknęła Bramę Damasceńską, miejsce wieczornych spotkań muzułmanów podczas ramadanu. Mało się jednak mówiło o tak zwanych atakach tiktokowych – czyli palestyńskiej wersji patostreamingu – nagrywanych na komórki atakach młodych Palestyńczyków na Żydów, które następnie wrzucano do sieci, gdzie biły rekordy popularności. Napięcie między Izraelczykami a Palestyńczykami rosło.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama