Jakie szanse, panie mecenasie, mają Francuzi na odszkodowanie za niedokończony kontrakt?
Marek Jeżewski: Dopóki opinia publiczna nie pozna stenogramów z negocjacji, ewentualnych roszczeń nie da się ocenić. Nie znamy przecież przebiegu negocjacji offsetowych i szczegółów stanowisk obu stron. Zważywszy jednak, że strona francuska wielokrotnie szła na ustępstwa, a rządowa po zmianie władzy wciąż zaskakiwała partnerów z Airbus Helicopters, szanse na odszkodowanie oceniam jako wysokie.
Jeżeli tak, to za co i na jakiej podstawie prawnej?
Może nią być polsko-francuski traktat o popieraniu i ochronie inwestycji z 1989 r., który w art. 3 gwarantuje inwestorom francuskim traktowanie równe i sprawiedliwe oraz ochronę przed środkami arbitralnymi. Mają prawo zwrócić się do niezależnego międzynarodowego trybunału arbitrażowego.
Jak liczyć ewentualne odszkodowanie?
Standardem w arbitrażu inwestycyjnym jest odszkodowanie pełne, które gwarantuje przywrócenie sytuacji sprzed naruszenia prawa. W grę wchodzą już poczynione inwestycje w kraju i przygotowania pierwszej partii zamówionych helikopterów. Ponadto dopuszczalne jest dochodzenie utraconych korzyści, których wykazanie, w świetle umowy przedwstępnej, nie powinno być problemem.
Jakie argumenty ma Polska?
Strona polska będzie się powoływała przede wszystkim na bezpieczeństwo państwa, którego zapewnienie jest jednym z podstawowych zadań i prerogatyw władz, i ewentualny sąd arbitrażowy na pewno weźmie to pod uwagę. Także na założenie, że strona polska nie musiała zaakceptować propozycji Airbusa.
A Francuzi?
Airbus podnosi, że oczekiwania strony polskiej były nieracjonalne i arbitralne, tym samym wykraczały poza dopuszczalny standard uznania. Ponadto wypowiedzi polityków mogą wskazywać, że negocjacje offsetowe toczyły się de facto w złej wierze. I to również może podnieść strona francuska.
—rozmawiał Marek Domagalski