Reklama

Dercz: szpitale są dla władz samorządowych kulą u nogi

Ochrona zdrowia to dla województw i powiatów największy problem - mówi w rozmowie z Katarzyną Nowosielską Maciej Dercz, radca prawny i ekspert ds. ochrony zdrowia.

Aktualizacja: 14.11.2014 17:56 Publikacja: 14.11.2014 17:45

Dercz: szpitale są dla władz samorządowych kulą u nogi

Foto: Fotorzepa/Piotr Nowak

Podsumowując ostatnie cztery lata działania samorządów w ochronie zdrowia czy można powiedzieć, że poradziły sobie z rozwiązaniami jakie przyniosła im ustawa o działalności leczniczej?

Maciej Dercz: To były znacznie trudniejsze cztery lata niż poprzednie. Obowiązująca od lipca 2011 r. ustawa o działalności leczniczej zobowiązała powiaty i województwa do spłaty zadłużenia podległych im szpitali lub przekształcania ich w spółka prawa handlowego. Trzeba też wziąć pod uwagę, że zadłużenie szpitali rosło, gdyż placówki medyczne musiały wykonywać tę samą co najmniej ilość świadczeń zdrowotnych pacjentom za mniejsze pieniądze. Ceny leków, mediów, ubezpieczeń czy wynagrodzeń lekarzy wzrosły a NFZ nie zwiększył proporcjonalnie do tego wartości kontraktu.

Może samorządy nie potrafiły zapanować nad swoimi szpitalami skoro one się zadłużają ? Może brakuje im dobrego zarządzania?

Nie w tym tkwi problem. Wiele szpitali ma nadwykonania ze względu na przyjmowanie pacjentów w stanie zagrożenia życia i zdrowia, za które NFZ nie zawsze chce płacić bez wyroku sądu. Pytanie tylko co ma zrobić szpital, do którego na oddział ratunkowy trafiają ludzie w stanach nagłych i są rozwożeni później na inne odziały. Bo przecież szpital nie może człowiekowi w takim stanie odmówić pomocy. Sytuacja jest szczególnie dramatyczna pod koniec roku kiedy pieniądze z Funduszu przeznaczone na dany oddział się kończą a tu trzeba zapewnić opieką pacjentowi w stanie zagrożenia życia i zdrowia. Tak m.in. powstają długi. Trzeba postawić pytanie czy zrobione nadwykonania były pacjentom niepotrzebne a przez to działanie szpitala było nie gospodarne. A może jednak były potrzebne i konieczne do wykonania a Fundusz źle skalkulował zaplanowane na nie środki i jego działania są krzywdzące dla szpitali i pacjentów.

Samorządy najchętniej pozbyły by się kuli u nogi jaką są szpitale?

Reklama
Reklama

Faktem jest, że ochrona zdrowia to dla województw i powiatów największy problem. Nie mają wystarczających instrumentów, które pozwoliły im zaplanować, wiedzieć jakie podjąć inwestycje i jakie świadczenia kupi co roku monopolista jakim jest NFZ. Ustawą o działalności leczniczej nałożono na nie obowiązek spłaty ujemnych wyników finansowych placówek medycznych. To jest jednak rozwiązanie sprzeczne z Konstytucją. Skargę do Trybunału Konstytucyjnego złożył przecież marszałek województwa mazowieckiego i miasto Warszawa. Samorządy nie mają prawa także dofinansowywać szpitali i płacić za świadczenia zdrowotne nie finansowane przez NFZ. Samorządy nie są bowiem wskazane w ustawie o świadczeniach opieki zdrowotnej jako odpowiedzialne za zapewnienie ich finansowania. To zadanie Funduszu i Ministra Zdrowia. Z drugiej strony likwidacja zadłużonego szpitala też nie jest rozwiązaniem bo na mapie Polski powstaną białe plamy, gdzie ludzie będą pozbawieni dostępu do usług medycznych.

Dla samorządów rozwiązaniem nie było chyba też przekształcenie szpitali w spółki prawa handlowego, skoro zaledwie 50 lecznic od wejścia w życie ustawy o działalności leczniczej zostało skomercjalizowanych?

W tym zakresie reforma się nie powiodła. Nie dziwię się, że powiaty i województwa nie paliły się w ostatnich latach do przekształceń szpitali. Jeśli placówka jest zadłużona to lepiej by działała w formie Samodzielnego publicznego zoz-u. Bo jeśli stanie się spółką a dług będzie narastał to jej zarządowi i samorządowi pozostanie już tylko ogłoszenie jej upadłości.

Nasz rząd wybrał złe rozwiązanie. Szpitale powinny być przekształcane w spółki ale nie w zwykłe komercyjne a w użyteczności publicznej. W takiej formie szpitale świetnie działają w innych krajach europejskich. Samorządy mają nad nimi kontrolę. Co więcej, jednostki medyczne podległe pod władze publiczne współpracują tam ze sobą a nie konkurują tak jak to jest u nas. Nasze szpitale publiczne w jednym województwie walczą ze sobą o kontrakt z NFZ. Tymczasem one powinny mieć obowiązek stałej kooperacji. Nie może być tak, że jak jeden szpital kupi za publiczne pieniądze drogi sprzęt to pacjenci z innych lecznic nie mają prawa z niego korzystać.

Może regulator jakim jest minister zdrowia powinien zaingerować w samorządowe szpitale?

Resort patrzy tylko na swój partykularny interes. W nowelizacji ustawy o świadczeniach stworzył mapy potrzeb zdrowotnych, które maja określać jakich usług medycznym w danym regionie potrzebuje ludność. Zadaniami w tym zakresie wraz z wydawaniem stosownych opinii o celowości powstawania nowych szpitali lub oddziałów i specjalistycznych przychodni obarczono wojewodów. Jednak nadal nie zostało wyraźnie określone, które jednostki władzy publicznej odpowiadać mają za dany rodzaj działalności leczniczej. Samorządy nadal nie będą miały możliwości odgrywać roli prawdziwych kreatorów lokalno/regionalnych polityk zdrowotnych.

Reklama
Reklama
Opinie Prawne
Andrzej Olaś: Sądy uwikłano w walkę o władzę i jej profity
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Bezkarny jak prokurator
Opinie Prawne
Sędzia Piotr Mgłosiek odpowiada profesorom: „Anarchia w systemie już jest”
Opinie Prawne
Piotr Szymaniak: PiS nie usunął art. 212, a teraz grzmi o reżimie
Opinie Prawne
Gutowski, Kardas: To nie chwalebne intencje są podstawą orzeczeń sądowych
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama