Na wspieranie elektromobilności rząd planuje wydać setki milionów złotych. Do dyspozycji będą fundusze Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Dodatkowo tworzony jest fundusz dysponujący 3 mld zł, który w ciągu pięciu lat ma wesprzeć budowę elektrycznego taboru oraz infrastruktury.
Działania skoncentrowane będą w pierwszym etapie na uruchomieniu e-busów, aby jak najszybciej poprawić jakość powietrza w miastach. Dziesięć elektrycznych solarisów kursujących po Warszawie zmniejsza roczne koszty zanieczyszczeń o 12,3 mln zł.
Kupno 780 elektrycznych autobusów zadeklarowało 41 miast. Rządowy program E-bus zakłada, że w Polsce rozwiną działalność producenci i dostawcy komponentów dla tych pojazdów. W 2025 r. rynek e-busów będzie wart 2,5 mld zł rocznie. W Polsce jeździ 31 elektrycznych autobusów, ale za pięć lat może być ich tysiąc. Minister energii Krzysztof Tchórzewski uważa, że w najbliższej dekadzie połowa autobusów miejskich będzie miała napęd elektryczny.
– Przejście na e-mobilność nie będzie łatwe – ostrzega Tomasz Fulara, prezes MPK Lublin, które od dekad używa trolejbusów, w tym z akumulatorami pozwalającymi na autonomiczną jazdę. – Położyć projekt mogą problemy z zasilaniem, z kulturą techniczną – wymienia.
Przykładem trudności jest Jaworzno. Prezes PKM Jaworzno Zbigniew Nosal rozpoczął przygotowania do wprowadzenia elektrycznych autobusów w 2012 r. Miasto zdecydowało się na to rozwiązanie, aby zużywać energię z węgla produkowaną we własnych elektrowniach. Jednak lokalna sieć nie była przystosowana do przenoszenia dużych obciążeń. W kwietniu 2015 r. ruszyły w Jaworznie pierwsze e-busy i zostały przyjęte entuzjastycznie. W 2014 r. z komunikacji autobusowej korzystało 78 proc. mieszkańców, a dwa lata później o 6 pkt proc. więcej. Miasto buduje centralną stację ładowania dla 22 autobusów. Najkosztowniejsza jest klimatyzacja, która będzie chłodzić pracujące nocą ładowarki.
Minister Tchórzewski przewiduje wsparcie także dla indywidualnej e-mobilności w miastach. Najbardziej odpowiednie w polskich warunkach byłoby auto miejskie o zasięgu do 250 km. Ładowanie odbywałoby się nocą, przy cenie energii o dwie trzecie niższej od normalnej taryfy.
W infrastrukturę do ładowania elektrycznych pojazdów inwestują spółki energetyczne. Rząd zakłada, że do 2025 r. w Polsce ma być milion aut elektrycznych, do ich ładowania potrzeba 6,5 tys. wolnych ładowarek i 300 szybkich – w sumie wartych 0,5 mld zł. Auta pobiorą 4,3 TWh energii wartej 20 mld zł.
W Polsce jest dziś 305 ładowarek. PGE zainwestuje na początek w sieć ładowarek w Łodzi. – Najsłabsza jest sieć dystrybucyjna poza miastami – uważa wiceprezes PGE ds. innowacji Paweł Śliwa. PGE zainwestuje w tym roku w sześć szybkich i 200 wolnych ładowarek.
Należąca do Energi spółka Enspirion ma pięć ładowarek w Trójmieście. Ładowanie w terminalach Energi jest bezpłatne. – Jako operator sieci zauważamy sezonowość w obłożeniu ładowarek. Latem obserwujemy wzrost użytkowania terminali przez klientów ze Skandynawii i Niemiec – przyznaje rzeczniczka Energi Urszula Drukort-Matiaszuk.