Z dokumentów przedstawionych amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wynika, że w przypadku odejścia Meyer otrzyma 3 mln dolarów w gotówce oraz 20 mln dol w akcjach. Szefowa Yahoo ustąpi ze stanowiska po przejęciu firmy przez koncern Verizon. Ma to nastąpić do końca tego roku.
Mayer jest prezesem Yahoo od 2012 roku, wcześniej pracowała w Google.
Przechodząc do Yahoo Marissa Mayer miała sprawić, że ten koncern, który był jednym z pionierów internetu, znów wrócił do pierwszej ligi zaczął zarabiać na reklamach. Nie udało się, mimo intensywnych inwestycji w kolejne spółki.
Jeszcze w zeszłym roku jej kontrakt gwarantował odprawę w wysokości niemal 55 mln dolarów.
W zeszłym roku Yahoo odsprzedało swój dział internetowy - zasadniczą część firmy - koncernowi Verizon za 4,8 mld dolarów. Transakcja ma zostać zakończona w drugiej połowie tego roku.
Marissa Mayer, współzałożyciel serwisu David Filo oraz czterej inni członkowie jedenastoosobowego zarządu przestaną pełnić w nim funkcje wraz z zamknięciem transakcji z Verizon. Amerykański koncern telekomunikacyjny przejmie kontrolę nad marką Yahoo, którą zostanie zarezerwowana m.in. dla usługi pocztowej, wyszukiwarki, aplikacji mobilnych czy narzędzi reklamowych.
Yahoo zachował udziały w chińskiej platformie handlowej Alibaba oraz udziały w Yahoo Japan. Teraz mają stanowić całość i w połowie roku zmienić nazwę na Altab, która kierować ma Thomas McInerney, były prezes koncernu internetowego IAC, właściciela platformy Vimeo oraz aplikacji randkowej Tinder.
Marissa Mayer sama zrezygnowała z dużej odprawy. W zeszłym tygodniu poinformowano, że prezes Yahoo nie weźmie rocznej premii w wysokości 2 mln dolarów w gotówce oraz 12 mln w akcjach. To efekt kłopotów Yahoo z włamaniami hakerskimi do systemów. Włamania miały miejsce kilka razy w latach 2013-2014.
W ciągu ostatnich dziesięciu lat Yahoo nie zdołała sprostać swoim rywalom, głównie Google i Facebookowi, przyciągającymi znacznie więcej użytkowników i reklamodawców.