Reklama

Śmierć poezji

Ostatni raz poezja w polskim życiu społecznym znaczyła cokolwiek prawie 30 lat temu. Dziś o poezji się nie dyskutuje, a nazwisk jej autorów po prostu się nie zna. Czy oznacza to, że należy ogłosić śmierć polskiej poezji?

Artykuł pochodzi z tygodnika "Uważam Rze"

Poezja towarzyszyła naszemu życiu społecznemu, narodowemu i politycznemu od czasów romantyzmu. Przez prawie 150 lat polski poeta musiał być kimś więcej niż tylko literatem. Często bywał równocześnie – używając słów Słowackiego – „rycerzem tej nadpowietrznej walki, która się o narodowość naszą toczy". Także w PRL liryka zachowała dużą siłę społecznego oddziaływania; można mówić o wierszach, które stały się symbolami epoki, towarzyszyły jej i opisywały stan ducha zbiorowości. Odwilż roku 1956 r. poprzedzał i zapowiadał „Poemat dla dorosłych" Adama Ważyka – co wydaje się o tyle paradoksalne, że część badaczy wskazuje, iż napisany on został na obstalunek „czynników partyjnych"; według niektórych źródeł zamówienie miał złożyć sam Jakub Berman. Oprócz poematu Ważyka były jednak także wiersze młodziutkiego wówczas Bohdana Drozdowskiego – takie jak „O szesnastoletniej ukarminowanej". O tym i o podobnych tekstach śmiało można powiedzieć, że demontowały socrealizm – zarówno w warstwie estetycznej, jak i propagandowej.

Pozostało jeszcze 91% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama