Prokuratura zarzuca Januszowi S., że w zamian za pomoc przy części teoretycznej egzaminu na licencję pilota umożliwił sekretarzowi Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej zorganizowanie po preferencyjnych cenach przyjęcia w restauracji warszawskiego Studia Buffo.

– Podejrzany nie przyznał się do zarzutu, prokurator zastosował wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 50 tys. zł – poinformował w piątek Mateusz Martyniuk, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Janusza S. zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego w czwartek rano w jego domu pod Warszawą. – Wszystko przebiegło bardzo spokojnie i sprawnie – mówi „Rz” Temistokles Brodowski z CBA.

Janusz S. jest autorem ponad 150 partytur, muzyki teatralnej i filmowej. Debiutował w krakowskim Teatrze STU. Był też związany m.in. z warszawskimi teatrami – Ateneum, a potem Buffo. Stworzył muzykę do popularnego musicalu „Metro”, za którą został nominowany do broadwayowskiej nagrody Tony Award.

Pilotowaniem zainteresował się w 1998 roku, gdy znajomy zaproponował mu występ na koncercie z okazji 40-lecia aeroklubu w Nowym Targu. Jako honorarium zaoferował loty widokowe. Rok później S. miał już trzecią klasę pilota szybowcowego. A w 2001 roku otrzymał licencję pilota i kupił sobie prywatny samolot. „Przy tym, co się dziś dzieje na drogach, posiadanie własnego samolotu jest nie do przecenienia” – opowiadał w 2005 roku miesięcznikowi „Pilot Club Magazine”.

Na pytanie, czy zdobycie uprawnień sprawiło mu problemy, odpowiedział: „Konieczność zderzenia się z tą olbrzymią wiedzą było dla mnie dodatkową motywacją do uzyskania licencji pilota. Nieskromnie przyznam, że wszystko poszło mi dosyć dobrze. W ciągu jednego dnia udało mi się uczciwie zdać te 12 egzaminów”.

– On po prostu kocha latać. To jego wielka pasja – mówi „Rz” przyjaciel i wieloletni współpracownik kompozytora Janusz Józefowicz. – W przeciwieństwie do tych, którzy płacili komisji za pomoc w zdaniu egzaminu, on tego robić nie musiał, bo latanie to jego hobby, a nie sposób na zarabianie pieniędzy – zapewnia.

Akcją CBA Józefowicz jest oburzony. – Janusza potraktowano jak przestępcę i rzucono na pożarcie opinii publicznej, a przecież można było go po prostu wezwać na przesłuchanie – mówi „Rz”. – CBA to bardzo potrzebna instytucja, ale trzeba znać proporcje. Mam nadzieję, że gdy sprawa się wyjaśni, Janusz poda CBA do sądu.

Janusz S. jest dziewiątym zatrzymanym w śledztwie dotyczącym korupcji w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego prowadzonym przez prokuraturę i CBA. Postępowanie trwa od grudnia 2008 r. Wcześniej zatrzymano już m.in. pracowników ULC: jednego z egzaminatorów i przewodniczącą Lotniczej Komisji Egzaminacyjnej. Januszowi S. grozi od roku do dziesięciu lat więzienia.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ