Reklama
Rozwiń
Reklama

Ziobro ma przeprosić

Zbigniew Ziobro musi przeprosić za zniesławienie kardiochirurga dr. Mirosława G. Ma mu też zapłacić 30 tysięcy złotych zadośćuczynienia

Publikacja: 10.12.2008 04:45

Nie podzielam tego rozstrzygnięcia. Odwołam się do Sądu Najwyższego – zapowiada Zbigniew Ziobro

Nie podzielam tego rozstrzygnięcia. Odwołam się do Sądu Najwyższego – zapowiada Zbigniew Ziobro

Foto: Rzeczpospolita, Pio Piotr Guzik

Tak postanowił wczoraj krakowski Sąd Apelacyjny, utrzymując w mocy wyrok pierwszej instancji nakazujący Ziobrze przeproszenie dr. G. po głównych programach informacyjnych w TVP, Polsacie i TVN. Sąd zwiększył jednak zasądzone zadośćuczynienie z 7 do 30 tys. zł. Wyrok jest prawomocny.

– Nie podzielam tego rozstrzygnięcia, odwołam się do Sądu Najwyższego. Uniemożliwiono mi przeprowadzenie postępowania dowodowego dla oceny faktów, na których oparłem moje wypowiedzi – oświadczył po wyroku Zbigniew Ziobro. Wystąpi też o wstrzymanie wykonania wyroku do czasu rozstrzygnięcia sprawy przez Sąd Najwyższy. Gdyby nic tam nie wskórał, czeka go wyłożenie kilkuset tysięcy na opłacenie przeprosin w stacjach telewizyjnych.

Sprawa dotyczyła słynnej wypowiedzi byłego ministra sprawiedliwości na konferencji prasowej w lutym 2007 r. po zatrzymaniu przez CBA dr. G. podejrzewanego wówczas m.in. o zabójstwo pacjenta i korupcję. Ziobro ogłosił wtedy: „już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie”. Za te słowa kardiochirurg wytoczył mu proces cywilny o zniesławienie. Domagał się przeprosin w kilkunastu mediach i 70 tys. zł zadośćuczynienia.

Po niekorzystnym dla Ziobry wyroku sądu okręgowego jego pełnomocnicy złożyli apelację, twierdząc, że nie zniesławił kardiochirurga. Apelowała też druga strona, wnosząc o wyższe zadośćuczynienie i zwiększenie zakresu przeprosin.

Sąd apelacyjny nie uznał jednak racji Ziobry. Stwierdził, że doszło do zniesławienia lekarza, a wyrok pierwszej instancji był prawidłowy. Zdaniem sądu na żadnym etapie postępowania nie można było mówić o prawdopodobieństwie popełnienia przez lekarza zbrodni na pacjencie. Jak podkreślał w uzasadnieniu sędzia Władysław Pawlak, minister był upoważniony do przekazywania informacji o toczącym się śledztwie i zarzutach, ale nie mógł tego robić w tak kategoryczny sposób. – Dopuścił się tego wysoki funkcjonariusz państwowy wobec lekarza, dla którego ważne jest zaufanie społeczne. Musi więc za swe słowa ponieść konsekwencje – mówił sędzia.

Reklama
Reklama

W listopadzie przed warszawskim sądem ruszył proces dr. G. Jest oskarżony o przyjęcie kilkudziesięciu łapówek, naruszanie praw pracowniczych, znęcanie się nad osobą najbliższą i zmuszanie pracownicy warszawskiego szpitala MSWiA do „innej czynności seksualnej”. Na początku grudnia sąd prawomocnie umorzył jednak śledztwo przeciw lekarzowi w sprawie zarzutu zabójstwa pacjenta i sprowadzenia bezpośredniego zagrożenia dla życia dwóch innych chorych.

[i]Masz pytanie, wyślij e-mail do autora: [mail=j.sadecki@rp.pl]j.sadecki@rp.pl[/mail][/i]

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Warszawa
Rafał Trzaskowski o wyborach w 2030 roku. Czy rozważa kolejny start?
Kraj
Internet w samolotach PLL LOT. Pierwsze Dreamlinery z WiFi już w marcu
Warszawa
Warszawa zyska drugą linię średnicową. Wielka inwestycja pod centrum miasta
zanieczyszczenie powietrza
Czy radni „poluzują” Strefę Czystego Transportu? Rafał Trzaskowski się nie zgadza
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama