Raport na temat tego, kto handluje z Krymem, opublikowała pozarządowa organizacja monitorująca zorganizowaną przestępczość i korupcję na Ukrainie – OCCRP (Organized Crime and Corruption Reporting Project).

Według zgromadzonych danych od 16 czerwca 2014 r., kiedy to po wprowadzeniu zachodnich sankcji wobec Krymu i Rosji Ukraina zamknęła możliwość przybijania zagranicznych statków do portów półwyspu, dotarły tam do 16 czerwca tego roku 602 statki handlowe. Większość z nich jest zarejestrowana w Rosji lub pływa pod rosyjską banderą. Były to też statki ukraińskie przejęte przez Rosjan.

Jednak organizacja wskazuje też, że handel z Krymem prowadzą kraje, które wprowadziły sankcje. I tak 24 statki, które odwiedziły krymskie porty, miały bandery członków Unii Europejskiej, 43 były zarejestrowane na terenie Wspólnoty, a kolejne 22 należały do armatorów unijnych.

Np. statek MS „Südkap", należący do niemieckiej firmy Krey Schiffahrts GmbH, stał na redzie portu w Kerczu w lipcu 2014 r. Reporterzy OCCRP usłyszeli od szefa spółki, że miał kłopoty z powodu pływania na Krym. „Mamy listę miejsc, do których nasze statki nie zawijają z różnych przyczyn. Taka lista jest omawiana z każdym, kto wydzierżawia od nas jednostkę. Co do Krymu... czy jest on ukraiński czy rosyjski? Nie mamy tu jednego stanowiska, podobnie, jak to jest u reszty świata" – wyjaśnił Maksim Babienko, inspektor Krey Schiffahrts.

Powiadomiona o sytuacji ambasada Niemiec obiecała zawiadomić niemieckie służby o łamaniu sankcji przez firmy z tego kraju. „Rząd Niemiec i partnerzy z Unii nieraz potępili aneksję Krymu przez Rosję. I to stanowisko się nie zmienia" – napisał niemiecki ambasador.

Inne kraje unijne przymykają jednak oczy na sytuację. Władze Grecji nie odpowiedziały, dlaczego tankowiec „Kriti" przybył na Krym w lipcu 2014 r.

Reporterzy OCCRP dowiedzieli się, że przed wejściem do Zalewu Kerczeńskiego wiele statków zmienia bandery na neutralne lub rosyjską. Tak robią m.in. na statkach firmy Palmali – jednej z największych firm logistycznych Turcji. Z jej usług korzystają m.in. rosyjski paliwowy Łukoil i azerski SOCAR, dostarczające produkty naftowe na półwysep.

Tymczasem tureckie władze zapewniają, że nie uznają aneksji Krymu i z półwyspem nie handlują.