Firmy te starają się unikać wszelkiej konfrontacji z prezydentem Trumpem, ale chcą wywierać możliwie maksymalną presję, aby odwieść go od zrywania porozumień czy nakładania cła w szerokim zakresie na import.
Wcześniej Angela Merkel oświadczyła, że amerykańskie cło na samochody byłoby rzeczne z regułami WTO i zagroziłoby dobrobytowi wielu ludzi. Przewodniczący niemieckiej Federacji Izb Przemysłu i Handlu, DIHK, Eric Schweitzer powiedział w kanale ZDF, że amerykańskie cła zmniejszyłyby produkcję Niemiec o ok. 6 mld euro, powodując utratę miejsc pracy w Niemczech, Europie i również w Stach. Traktuje groźby Trumpa bardzo poważnie, ale cła byłyby naruszeniem prawa międzynarodowego.
Premier Japonii Shinzo Abe podkreślił na konferencji prasowej na zakończenie sesji parlamentu, że „import naszych samochodów i części zamiennych nigdy nie zaszkodził bezpieczeństwu narodowemu USA i nie zaszkodzi w przyszłości. Na ograniczeniach w handlu nie skorzysta nikt, ciągle tłumaczymy to Amerykanom i pracujemy z nimi bardzo blisko, aby nie wprowadzali tych ceł".
Czytaj także: Unia zapowiada ripostę na cła na auta w USA