Gość przyznał, że dyskusja na temat euro jest pożyteczna zawsze, bo jest to też dyskusja o reformach, które pomogłyby Polsce stać się nowoczesnym krajem z silną gospodarką.
- Wstąpienie do strefy euro już dzisiaj wzmacniałoby naszą sytuację polityczną wewnątrz Unii Europejskiej. Stalibyśmy się członkiem eurogrupy i uczestniczyli w dyskusjach i decyzjach, w których dzisiaj nie uczestniczymy. W najbliższych latach wpływ polityczny by się zwiększał – tłumaczył Wójcik.
Podkreślił, że udział w eurogrupie ma znacznie, kiedy ma się silną gospodarkę. - Nie można powiedzieć, że np. Grecja jest kluczowym i wiodącym krajem w tej grupie – stwierdził gość.
Zaznaczył, że euro może przynosić Polsce realne korzyści, zarówno polityczne, jak i gospodarcze, ale nie są to korzyści bezwarunkowe i automatyczne. Musimy się przygotować do całego procesu.
Przypomniał, że wiele badań pokazuje, że wpływ euro na wzrost cen był minimalny, ale przyczynił się do nadmiernego postrzegania wzrostu cen.
Wójcik podkreślił, że samo spełnienie kryteriów z Maastricht (niska inflacja, niski deficyt budżetowy, niski dług publiczny) nie zapewnia sukcesu w ramach strefy euro. - Doświadczenia Hiszpanii, Portugalii czy Grecji pokazują, że miały okresowe problemy. Musimy zastanawiać się nad reformami, które idą dalej – mowił.
- Musimy wytworzyć nasze wewnętrzne kryteria, swój własny zestaw – dodał.
Tłumaczył, że ważne jest zapewnienie dużej elastyczności gospodarki, głównie w zakresie rynku pracy i produkcji. To nas ubezpiecza przed potencjalnymi szokami asymetrycznymi.
Drugi obszar to silny nadzór nad sektorem finansowym. Taki, który ograniczałby nadmierny boom kredytowy, a jednocześnie ograniczał ryzyko silnego zacieśnienia kredytowego.
- Kolejna rzecz to silne reguły fiskalne, które zapewniałyby nadwyżkę w dobrych czasach - wyliczał Wójcik.
- Musimy zadbać o to, żeby po przyjęciu euro nasze wynagrodzenia rosły w tempie zgodnym z potencjałem gospodarki, ale nie szybciej. W krajach, gdzie rosły szybciej pojawiały się problemy – dodał.
Wójcik przyznał, że jeśli popatrzymy realnie na scenę polityczną, to w najbliższej dekadzie, a nawet dwóch, nie ma szansy na przyjęcie euro w Polsce.
- Niezależnie od tego, cały czas musimy przygotowywać naszą gospodarkę do konkurencji w ramach strefy euro – stwierdził.