Reklama
Rozwiń
Reklama

Najbardziej drożeją efektowne cacka

Kilkunastoletnie nietypowe samochody najlepszych marek są zwykle warte mniej więcej tyle co porównywalne nowe. Mogą być doskonałym celem inwestycji, oczywiście pod warunkiem, że kupi się je tanio

Aktualizacja: 15.08.2009 09:30 Publikacja: 13.08.2009 01:30

Jaguar XJS

Jaguar XJS

Foto: commons.wikimedia.org

Przez cztery lata cena dobrego samochodu może spaść np. z 300 tys. do około 100 tys. zł. I potem dalej spada. Dziesięcioletni można kupić za 50 tys. zł. Jeżeli to egzemplarz nietypowy, wyprodukowany w małej serii, jest duża szansa, że za kilka lat znów znacząco podrożeje. Specjaliści z branży polują na takie cacka, zwłaszcza na efektowne, nietypowe auta sportowe i kabriolety.

Żeby zarobić na [b]youngtimerach[/b], czyli autach kilkunasto – dwudziestokilkuletnich, trzeba mieć nie tylko sporą wiedzę fachową, ale też żyłkę detektywistyczną. Wśród tysięcy starych aut wystawianych na aukcjach trzeba umieć wyszukać te, na których można zarobić najwięcej.

Wpływ na cenę może mieć ciekawa historia pojazdu, zwłaszcza jeśli jego właścicielem była bardzo znana osoba. Istotna jest również kompletność, bezwypadkowość, oryginalność części (zdarza się nawet fabryczny lakier).

Nie warto inwestować w zdewastowane auto. Koszty oryginalnych części mogą przewyższyć cenę wyremontowanego pojazdu. Kupując youngtimera wyprodukowanego kilkanaście lat temu, warto się zorientować, jak długo fabryka dostarczała części zastępcze i czy można je jeszcze zdobyć (jeśli tak, najlepiej od razu je kupić na zapas). Niezły pomysł to zakup drugiego auta, które posłuży jako relatywnie tani magazyn części zamiennych.

[ramka][srodtytul]Paweł Kruszewski, doradca ds. samochodów klasycznych NWAI[/srodtytul]

Reklama
Reklama

Za youngtimery uznaje się auta, które mają walory kolekcjonerskie i są w wieku od 15 do 25 lat, przy czym górna granica jest dość płynna. Są one stosunkowo tanie. Ponieważ nie są bardzo stare, względnie łatwo można znaleźć egzemplarz w dobrym stanie czy części zamienne.

Najlepiej inwestować w auta oferowane przez pierwszych właścicieli, nawet podniszczone, ale kompletne. Unikać należy samochodów powypadkowych i rozebranych; uzupełnienie braków będzie kosztowne i czasochłonne. Warto pamiętać, że najdroższe są wersje cabrio, następnie nadwozia typu coupe, a najtańsze sedany.

Lista modeli, spośród których można wybierać kandydata na youngtimera, jest długa. Na pewno znajdują się na niej marki: Alfa Romeo, Aston Martin, Bentley, BMW, Jaguar, Ferrari, Masseratti, Mercedes, Porsche, Rolls-Royce, VW. Należy również wspomnieć o polskich youngtimerach, bo Syrena, Warszawa, Polonez, Fiat 125p czy 126p zyskały już taki status. Ich ceny też wzrosną, ale w dłuższej perspektywie i ze względu na lokalność nigdy nie będą tak wysokie jak ich zachodnich odpowiedników.[/ramka]

[ramka][srodtytul]Oferta w Internecie – przykłady[/srodtytul]

- Bentley Eight, 1987 r. [b]49,9 tys. zł[/b]

- Rolls Royce Silver Spur 6.8, 1988 r. [b]68,8 tys. zł[/b]

Reklama
Reklama

- Jaguar XJS, 1990 r. [b]9,6 tys. zł[/b]

- Maserati Quattroporte 3,2 V8E, 1988 r. [b]33 tys. zł[/b]

- Cadillac Deville, 1989 r. [b] 12,9 tys. zł[/b][/ramka]

[ramka]Nie warto kupować samochodów typowych, produkowanych w setkach tysięcy egzemplarzy - mówi Jerzy Kossowski, redaktor naczelny "Automobilisty". [b][link=http://www.rp.pl/artykul/348071.html]Więcej[/link][/b][/ramka]

Materiał Promocyjny
Lokaty mobilne: Nowoczesny sposób na oszczędzanie
Ekonomia
KGHM optymalizuje zagraniczny portfel
Ekonomia
Apelują do Orlen Termika. Chodzi o zamówienia dla dostawców spoza UE
Ekonomia
PGE odstąpiła od ważnej umowy. Naliczono wysokie kary
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama