Czy rynek kosmetyczny określiłaby pani jako wyjątkowo innowacyjny? Katarzyna Milanovic:

Rynek kosmetyczny w Polsce dostarcza co roku około 300 nowych produktów do pielęgnacji twarzy. W Niemczech, dla porównania, rocznie jest ich około 30. Skala wprowadzanych u nas nowinek jest więc niebywała i można by się pokusić o stwierdzenie, że Polska jest pod tym względem bardzo innowacyjnym rynkiem. Trzeba przyznać, że w tym zakresie polskie firmy działają wyjątkowo dynamicznie. Jednak nie wszystko, co zostało nazwane innowacją, faktycznie nią jest. Ilość przełomowych w kosmetyce odkryć nie jest duża. Za to jakościowo bardzo wartościowa.

Katarzyna Milanovic

Stanowisko prezesa firmy objęła w październiku 2013 roku. Zarządza działaniami firmy zarówno na rynku polskim, jak i w trzech krajach bałtyckich: Estonii, na Litwie i Łotwie. Przed objęciem stanowiska prezesa cztery lata pracowała w centrali Beiersdorf AG w Hamburgu, gdzie zajmowała stanowisko Global Marketing Director, odpowiadając za kategorie pielęgnacji włosów, pielęgnacji dziecięcej i wszystkie produkty do mycia ciała. Z firmą związana od 1997 roku.

NIVEA jest ulubioną marką Polaków, a to zobowiązuje. Czy zalicza się także do grupy autentycznych innowatorów rozwiązań kosmetycznych?

Zdecydowanie tak. Twórcze, innowacyjne odkrycia nie są czymś, co pojawia się w NIVEA kilkanaście razy do roku. Staramy się, aby nowe produkty wprowadzane na rynek były dla konsumenta rzeczywistą wartością dodaną. Żeby do życia naszych odbiorców wnosiły albo uproszczenie, jak w przypadku np. balsamów pod prysznic, albo oferowały bardzo skuteczną formułę, jak w przypadku naszych kremów do twarzy. W NIVEA innowacyjność nie jest tylko słowem w marketingowej grze. Stawiamy ?na jakość, a nie ilość. I okazuje się, że takie podejście jest gwarantem rynkowego sukcesu.

Lata temu, gdy pomyśleliśmy o kremie, naturalnym skojarzeniem był NIVEA. Sprawdzony, dobry, ale także niespecjalnie zagrożony konkurencją. Cały rynek, w tym także branża kosmetyczna, ma dziś do zaoferowania konsumentom znacznie więcej. Silna i liczna konk

NIVEA jest w doskonałej kondycji. Rola lidera wydaje się być w naszym przypadku niezagrożona, bowiem w ostatnich latach rośniemy szybciej niż rynek. W ubiegłym roku sprzedaliśmy 90 milionów kosmetyków. To świetny wynik. Sam krem NIVEA rocznie sprzedaje się w ilości 23 milionów sztuk. To pokazuje, że mimo zmieniających się trendów i pojawiających się na rynku nowych, specjalistycznych produktów, krem NIVEA pozostaje kosmetycznym fenomenem. Taki sukces nie wziął się przecież jedynie z ponad 90-letniej obecności NIVEA w Polsce. Długa tradycja jest oczywiście bardzo ważna, ale nie jest fundamentem, dzięki któremu pozostajemy rynkowym liderem. Beiersdorf, właściciel marki, co roku inwestuje w badania około 180 milionów euro. Działamy na czterech kontynentach, więc znamy potrzeby konsumentów z różnych zakątków świata. Przeprowadzamy kilkadziesiąt tysięcy testów laboratoryjnych, które dają nam ogromną wiedzę o rodzajach skóry, warunkach klimatycznych itd. Wszystkie te działania pozwalają nam zgłaszać rocznie około 2400 wniosków patentowych. Skala tych działań jest ogromna. Dzięki temu wprowadzamy prawdziwe innowacje. Przykładem jest linia przeciwzmarszczkowa do twarzy z koenzymem Q10. Od 20 lat jesteśmy specjalistą eksplorującym działanie tego koenzymu, który jest jednym z najskuteczniejszych składników kremów przeciwzmarszczkowych, stale przez nas udoskonalanych

Autopromocja
Ranking Samorządów

Poznaj najlepsze miasta i gminy w Polsce

WEŹ UDZIAŁ

Udoskonalacie również dialog z konsumentem, który stał się o wiele bardziej wyedukowany i wymagający.

Tak. Podejście konsumenta bardzo się zmieniło. Konsument chce prowadzić z nami dialog na wysokim poziomie, podczas którego jasno i niezwykle precyzyjnie określa swoje potrzeby. Z takich kontaktów płyną do nas bardzo wartościowe wskazówki, co podoba się naszym klientom, a co powinniśmy poprawić. Od jakiegoś czasu prowadzimy klub online „Moja NIVEA”, w który zaangażowanych jest już pół miliona Polek - to dla nas potężne i bardzo wartościowe źródło informacji.

Dialog z konsumentem nie ogranicza się jednak do tych działań. NIVEA prowadzi go w niezwykle kosztowny, bo sięgający kilkudziesięciu milionów złotych rocznie, sposób, realizując inicjatywy korzystne społecznie.

Tych inicjatyw jest naprawdę dużo. W ciągu ostatnich siedmiu lat wydaliśmy na nie ponad 40 milionów złotych. Warto wspomnieć chociaż o takich akcjach jak „Podwórko NIVEA”. Od dwóch lat budujemy kreatywne, rodzinne place zabaw, przede wszystkim w małych miejscowościach. W tym roku, wraz z placami zabaw NIVEA wybudowanymi w 2011 roku, będzie ich już 200. To są działania, które bezpośrednio nie mają nic wspólnego ze wsparciem sprzedaży. A jednak z całą pewnością przekładają się na budowę wizerunku firmy jako odpowiedzialnej społecznie. Jestem głęboko przekonana o ich słuszności.

Nie jest pani prezesem z zewnętrznego nadania. W ciągu 20 lat wielokrotnie awansowała pani w NIVEA, obejmując coraz bardziej odpowiedzialne funkcje. Dziś dokładnie wie pani, jak wygląda praca na górze, ale i ta na dole nie jest zagadką. Jak bardzo ta wied

Rola lidera w dzisiejszych czasach zmieniła się bardzo w stosunku do tego, jak wyglądała jeszcze kilkanaście lat temu. Dawny lider był samotnym przywódcą na szczycie, który często autokratycznie zarządzał swoim zespołem. W dzisiejszych czasach ta rola jest zupełnie inna. Bardzo wierzę w pracę zespołową. Dziś jeden człowiek, choćby nawet miał nieograniczoną wiedzę, nie jest w stanie osiągnąć sukcesu bez dobrze dobranej, zgranej grupy ludzi. Sukces firmy to nie jest ten jeden człowiek na szczycie. To umiejętność stworzenia warunków, pracownicy się rozwijali, po to, aby innowacje, pomysły i zaangażowanie były budowane od najniższego szczebla. Wszystko to trzeba umieć właściwie wykorzystać. A potencjał jest ogromny. Widzę go podczas rekrutacji nowych pracowników. Młodzi ludzie, zaraz po studiach, mają ogromną pasję, energię i wiedzę. Ci ludzie są bliżej nowoczesnych mediów niż my, lepiej je rozumieją i sprawniej się w nich poruszają. Są aktywnymi uczestnikami obecnej, także tej wirtualnej, rzeczywistości. Staram się być bardzo blisko zespołu. W naszej firmie hierarchia nie ma znaczenia. Każdy z nas ma swoją rolę, ale wszyscy tworzymy coś na kształt drużyny sportowej, w której każdy stara się dać z siebie jak najwięcej, aby osiągnąć jak najlepsze wyniki. Wszyscy w firmie jesteśmy sprzedawcami. Na tym polega nasza rola. Na przykład raz w roku wspólnie jedziemy do sklepów, by rozmawiać z konsumentami i układać produkty na półkach. U nas każdy nowy pracownik musi jakiś czas pracować w terenie. Sukces, moim zdaniem, leży w pracy zespołowej, we właściwym doborze ludzi, którzy właściwie rozumieją ideę modelu pracy w grupie. W naszym przypadku to bardzo dobrze działa.

Czy wyznaje pani zasadę: zadbaj o pracownika, wtedy on zadba o klienta?

My to nazywany w NIVEA modelem „troska i wyzwania”. Troska to stworzenie takiego miejsca pracy, gdzie każdy może znaleźć dla siebie coś, co mu pomoże w pozazawodowej sferze. Przy firmie mamy dla młodych rodziców przedszkole, mamy kantynę i siłownię, w której codziennie odbywają się różnego rodzaju zajęcia sportowe. Z drugiej strony postawiliśmy na stworzenie bardzo nowoczesnego i kreatywnego miejsca pracy, które sprzyja dobremu samopoczuciu i dużej wydajności, a nie konieczności pozostawania w pracy po godzinach. To jest miejsce, do którego chętnie się wraca. Taki sposób znalezienia równowagi między pracą zawodową a życiem prywatnym jest globalnym trendem. Doskonale się sprawdza, więc chcemy go pielęgnować. Jesteśmy też bardzo konsekwentni w realizacji celów zawodowych. W NIVEA na pracownika czekają przede wszystkim wyzwania, ale jestem przekonana, że bardzo ciekawe i satysfakcjonujące pod względem jego rozwoju. U nas pracownicy mają przekonanie, że mogą się wiele nauczyć, a dzięki swojej determinacji urzeczywistniać zawodowe ambicje. W NIVEA nie brakuje przykładów zawodowego rozwoju. Jesteśmy firmą międzynarodową i wielu naszych pracowników pracuje w filiach na świecie. Są obecni między innymi w Kenii i Indonezji. Możliwości rozwoju dla ludzi ambitnych i chętnych do międzynarodowych rotacji jest sporo. Nie jesteśmy firmą, która myśli o człowieku w perspektywie roku czy dwóch, lecz wielu lat. I ja również jestem tego przykładem.