Indeks MSCI Emerging Markets pokazujący sytuację na ponad 20 rynkach wschodzących wzrósł wczoraj powyżej poziomów notowanych 12 września 2008 r. Największy wpływ na jego zwyżkę miały pnące się w górę notowania na chińskiej giełdzie. Indeks Shanghai Composite napędzany napływami do funduszy inwestycyjnych zyskał od początku roku już 90 proc. swojej wartości. Chińska giełda ustępuje pod względem wielkości już tylko amerykańskiej, a PetroChina jest największą firmą świata.

Dla porównania polski parkiet od początku roku jest na 20-proc. plusie i by osiągnąć poziom z 12 września zeszłego roku, musi wzrosnąć jeszcze kilkanaście procent. Do osiągnięcia tego poziomu podobnych zwy- żek potrzebują rynki rozwinięte z USA i Zachodniej Europy. Analitycy mają coraz więcej wątpliwości, czy tak silne zwyżki są uzasadnione. W raporcie z 31 lipca eksperci japońskiego banku Nomura rekomendują „niedoważaj” dla akcji z rynków wschodzących i sprzedaż część akcji z tych giełd.

Zdaniem Credit Suisse zwyżka na rynku ropy (wczoraj cena przekroczyła 70 dol. za baryłkę) ma się ku końcowi, co negatywnie wpłynie m.in. na notowania rosyjskich akcji i tym samym może popsuć nastroje na innych rynkach wschodzących.