Na amerykańskiej czarnej liście znaleźli się wszyscy oprócz prezydenta najwyżsi urzędnicy Kremla z premierem włącznie, najwięksi oligarchowie oraz największe rosyjskie koncerny plus firmy zajmujące się bezpieczeństwem w sieci, jak Kaspersky Lab. 

Od rana na giełdzie w Londynie spadały notowania rosyjskich GDR (globalne kwity depozytowe). Na czerwono był m.in. Gazprom, Novatek, Sievierstal; tracił Rosneft, Łukoil, Gazprom neft, bank VTB, Norylski Nikiel i inne.

W rosyjskiej Dumie (niższa izba parlamentu) amerykańskie nowe sankcje nazwane zostały otwartym „Guantanamo dla biznesu”. Na czarnej liście znaleźli się przewodniczący obu izb parlamentu, ministrowie, deputowani.

- Sankcje to uderzenie w międzynarodowy biznes, w tym w biznes Europy. Teraz USA wprowadzą system dotyku wirusowego, którego celu nie ukrywają - to system hamowania innych i dominacja tylko jednego państwa. Ameryka otwiera gospodarcze Guantanamo dla biznesu na całym świecie - mówiła Irina Jarowaja wiceprzewodnicząca Dumy, nawiązując do złej sławy amerykańskiego więzienia na Kubie, cytuje gazeta RBK.

- Polityczny szantaż i wciąganie w niewolnictwo ekonomiczne w stosunku do Rosji, nikomu i nigdzie nie da pożądanych wyników - ostrzegła.

Inny deputowany Siergiej Żelezniak oskarżył USA w działaniach mających uniemożliwić Rosji przywrócenie dobrych stosunków z Europą.

Tzw. „Raport Kremlowski” został opublikowany w części jawnej (większość jest tajna) dziś 30 stycznia. Na liście przekazanej kongresowi znalazło się 210 osób, w tym premier Dmitrij Miedwiediew, wszyscy ministrowie, szefowie administracji prezydenta, szefowie koncernów i największych państwowych banków, oligarchowie ze spisu najbogatszych magazynu Forbes, których majątek przekracza 1 mld dol.