Przed kolejnym spotkaniem na szczucie w sprawie starszych diesli oświadczył w rozgłośni ZDF, że jego priorytetem jest doprowadzenie do tego, by posiadacze starszych diesli zamieniali je na nowe. — Moja koncepcja polega na nie braniu pieniędzy podatników i na nie płaceniu za to przez właścicieli samochodów. To oznacza, ze niemieccy producenci samochodów będą musieli stworzyć ramy pozwalające odbudować zaufanie — powiedział.

W spotkaniu na szczycie w urzędzie kanclerskim wezmą udziel Scheuer, minister środowiska Sven Schulze i minister gospodarki Peter Altmaier. Rząd bierze obecnie pod uwagę proponowanie właścicielom diesli w 10 najbardziej skażonych miastach odkupowanie pojazdów, zamianę i instalowanie nowych podzespołów — podała rozgłośnia Bayerischer Rundfunk

Minister finansów i wicekanclerz Olaf Scholz zapowiedział, że nie udostępni na to pieniędzy podatników. — Nie sądzę, by była to kwestia z użyciem publicznych pieniędzy — powiedział agencji DPA. Uważa, że same zachęty do kupowania nowych diesli nie wystarczą do rozwiązania problemu. -- Gdy dochodzi do zakazów wjazdu w Niemczech, to jest to sytuacja życiowa milionów obywateli. Większości z nas nie stać na kupno nowego samochodu, tylko używanego. Dlatego też chcemy, by była możliwość ich dostosowania — powiedział.

Niemcy nie naciskają na większe obniżenie spalin

Resort środowiska wycofał się z dążenia do wprowadzenia bardziej ambitnych limitów emisji CO2 przez samochody osobowe i furgonetki i popiera zalecenie zmniejszenia emisji spalin o 30 proc. To stanowisko będzie mieć znaczenie podczas zbliżających się unijnych negocjacji ostatecznych limitów ograniczenia CO2 przez floty samochodów producentów do 2030 r.

Rzecznik resortu wyjaśnił, że upieranie się przy bardziej ambitnej redukcji mogłoby doprowadzić do impasu i opóźniłoby przyjęcie ważnych przepisów dla sprawy klimatu. — Byłby to najgorszy scenariusz dla środowiska naturalnego. Dlatego postanowiliśmy nie blokować propozycji Komisji Europejskiej jako podstawy do dalszego postępowania — powiedział na konferencji prasowej.

Eurodeputowani poparli we wrześniu większe założenie ograniczenia emisji CO2 — o 45 proc. do 2030 r. Zgodnie z nowym systemem kredytów proponowanym w projekcie ustawy, aby zachęcała producentów do wypuszczania e-aut eurodeputowani poparli też dojście do 20 proc. sprzedaży w 2025 pojazdów bez emisji spalin albo z małą emisją i do 40 proc. w 2030 r. W nowym opracowaniu Komisja podała, że proponowana redukcja o 30 proc. zmniejszy skażenie dwutlenkiem węgla przez transport drogowy o 21-22 proc., a surowsza redukcja o 50 proc. da spadek tylko o 26-27 proc. Z kolei większe proporcje sprzedaży aut ekologicznych przyczynią się do większej utraty miejsc pracy w sektorze motoryzacji.