Nie będzie remontu starych, amerykańskich fregat, pod znakiem zapytania staje dokończenie budowy korwety gawron. Za to być może pojawią się zamówienia na nowe ,mniejsze jednostki, dla polskich stoczni.
W planach MON do 2018 roku inwestycje w Marynarce Wojennej miały pochłonąć prawie 5 mld złotych. Już wiadomo, że resort obrony zaoszczędzi pół miliarda zł szykowanych na remont w amerykańskich stoczniach dwóch trzydziestoletnich fregat Oliwer Hazard Perry, darowanych nam przez USA w minionej dekadzie. Okazały się kosztownym prezentem. Nie dość, że ich wprowadzenie do służby, uzupełnienie sprzętu i uzbrojenia kosztowało armię kilkadziesiąt milionów złotych, to kolejne dziesiątki milionów kosztowała eksploatacja i utrzymywanie ponad dwustuosobowych załóg, zwłaszcza w sojuszniczych misjach ekspedycyjnych.
Kontrowersyjny prezent z Ameryki
Ministerialne decyzje o wycofaniu się z zaplanowanego remontu jednostek OHP w końcu listopada MON uzasadniło lakonicznie: „ze względu na wiek i stan techniczny tych okrętów, pochodzących z lat 80-tych ubiegłego wieku, poniesione na remont nakłady finansowe nie zapewniłyby osiągnięcia pożądanych zdolności operacyjnych fregat".
Maksymilian Dura, były oficer marynarki, dziś ekspert Nowej Techniki Wojskowej , który uczestniczył w przejmowaniu fregat Oliver Hazard Perry od US Navy, dziś nie żałuje rządowej decyzji o początki ich końca w służbie RP. – Zdaniem specjalistów decyzje o ich przejęciu od Amerykanów nie rozwiązały żadnych problemów polskiej marynarki. Przeciwnie. Na całe lata zablokowały tworzenie planów budowy nowych jednostek- mówi komandor Dura. I dodaje: okręty OHP dyskwalifikuje paliwożerność , ogromne koszty utrzymania i co najgorsze: przestarzały, nieskuteczny oręż z minionej epoki , który sprawia, że dziś są one bezbronne wobec ataków z powietrza.
Ratowanie floty
Wiceminister obrony narodowej ds. modernizacji i uzbrojenia, Marcin Idzik zapowiada dalej idące zmiany w strategii reanimowania floty która dziś liczy niespełna 50 wysłużonych okrętów, a ostatnią nową jednostkę pozyskała ponad dziesięć lat temu.
Państwo w najbliższych latach miało wydać na okręty 4,6 mld zł, w tym większość tej kwoty na remonty starych jednostek takich jak wysłużone, rakietowe tarantule, fregaty OHP, czy używane, przejęte od Norwegów okręty podwodne kobben.
- Wspólnie z admirałami musimy zdecydować czy jest sens topić ogromne pieniądze w skumulowanych akurat remontach, które na dłuższą metę, w znaczący sposób, nie poprawią zdolności bojowych marynarki. Czy też należy zrewidować obecne plany i postawić na zamówienia nowych jednostek, budowanych siłami polskich stoczni – mówi wiceminister.
Niepewna przyszłość gawrona
Marcin Idzik przyznaje, że rząd i Marynarka jeszcze nie rozstrzygnęły czy w grę wchodziłoby dokończenie rozpoczętej budowy (na kadłub i napęd wydano już ponad 400 mln zł) korwety gawron i budowa kolejnej ( a tylko pierwsze zadanie oznaczałoby wydatek prawie miliarda złotych !). Czy też zupełne zaniechanie tych projektów, tym bardziej, że MON nie dysponuje miliardami i trudno oczekiwać by w przededniu kryzysu sytuacja się diametralnie zmieniła.
Alternatywą mógłby być na przykład program budowy nowych mniejszych jednostek – pełnomorskich korwet patrolowych, znacznie tańszych od projektu 621 gawron. Budowa nowoczesnych patrolowców z pokładem dla śmigłowców i podstawowym, nowoczesnym uzbrojeniem mogłaby sięgnąć ok. 200 mln zł za okręt. Sfinansowanie pierwszych jednostek byłoby możliwe już z oszczędności i skreślenia remontu OHP – mówi kmdr Dura.
Patrolowce i rakiety NSM
Zdaniem ekspertów co najmniej cztery polskie stocznie z Trójmiasta i Szczecina byłyby w stanie zaprojektować i wykonać własnymi siłami kieszonkowe korwety o dużej dzielności morskiej. Niektóre z polskich firm już realizowały zbliżone projekty na zlecenie m.in. Norwegów i Brytyjczyków. Wśród sojuszników są przykłady wyboru takiej właśnie oszczędniejszej drogi wzmacniania floty wojennej – robi to np. Dania.
- W MON potrzebna jest determinacja i przemyślane, racjonalne, polityczne decyzje. A polska Marynarka także musi mieć wizję restytucji słabnącego potencjału i rozwoju w oparciu o racjonalne przesłanki i możliwości – mówi Maksymilian Dura.
Pierwsze decyzje w sprawie poprawy bezpieczeństwa polskiego Wybrzeża, już zapadły.W połowie listopada rząd zatwierdził program offsetowy norweskiego Kongsberga , który za ok. 400 mln wyposaży w sprzęt polskiej produkcji i własne, nowoczesne, przeciwokrętowe rakiety NSM Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy pod Lęborkiem. Przetarg o kluczowym znaczeniu dla na bezpieczeństwa RP na Bałtyku, dopiero teraz , po długo oczekiwanej decyzji Rady Ministrów, będzie normalnie realizowany, a na offsecie zyskają rodzime firmy obronne.