Ministerstwo Finansów zakończyło konsultacje społeczne, dotyczące ustawy o opodatkowaniu wydobycia miedzi i srebra. Wersja projektu ustawy, jaka trafi w najbliższy czwartek do Komitetu Stałego Rady Ministrów, została zmodyfikowana wobec dokumentu zaprezentowanego przed Bożym Narodzeniem.
Zmienił się głównie wzór wyliczania stawki podatku, chociaż per saldo resort wciąż oczekuje w tym roku 1,8 mld zł wpływów – a w kolejnych latach 2,2 mld zł (zakładając, że nie zmienią się warunki makroekonomiczne).
Pierwotny wzór był krytykowany jako zbyt skomplikowany i uniemożliwiający firmie zarabianie na wzroście notowań miedzi i srebra oraz nieuwzględniający rosnących kosztów wydobycia. Stawka, uzależniona od notowań metali i walut wynosiła między 130 zł a 32 tys. zł.
Według nowych założeń, jeśli miedź będzie notowana poniżej 15 tys. zł za tonę, stawka ma być wyliczana według nieco prostszego wzoru, przy czym nie będzie mogła być niższa niż 1 proc. średniej ceny miedzi. Jeśli metal będzie notowany powyżej 15 tys. zł za tonę, do szacunków ma wciąż być używana skomplikowana formuła, przy czym stawka nie będzie mogła przekroczyć 20 tys. zł za tonę.
„Stawka podatkowa na okres załamania na rynku metali będzie należeć do jednych z najniższych na świecie" – czytamy w komunikacie resortu finansów.
W ostatnich dniach głosy krytyków pierwotnych założeń ustawy było słychać bardzo mocno. Do niezadowolonych analityków i zarządu Polskiej Miedzi dołączyli... przedstawiciele rządu.
Wczoraj minister skarbu Mikołaj Budzanowski powiedział, że konieczna jest weryfikacja metodologii naliczania daniny, ponieważ jej proponowana wysokość jest niewspółmierna w stosunku do światowych standardów. Skarb Państwa kontroluje 31,8 proc. akcji KGHM. Postawa Budzanowskiego spodobała się giełdowym inwestorom, papiery KGHM wyraźnie drożały i nie zmieniła tego nawet deklaracja resortu finansów, że koniec końców koncern i tak w tym roku słono zapłaci.
Z kolei Rządowe Centrum Legislacji zwróciło uwagę, że resort finansów nie przewidział żadnego okresu przejściowego, by przedsiębiorcy przygotowali się do zwiększonego obciążenia finansów i ewentualnie zweryfikowali swoje plany. Ministerstwo skwitowało wczoraj, że postulat kilkumiesięcznego vacatio legis jest niezrozumiały – wciąż zamierza pobierać daninę już od 1 marca.
Sam KGHM również negatywnie zaopiniował projekt ustawy. Spółka przypomniała, że już w tej chwili jest jednym z najdroższych producentów miedzi na świecie i ostrzegła, że może zostać zmuszona do rewizji planów inwestycyjnych. Akcje spółki, która ma największy wpływ na zachowanie indeksu WIG20, bardzo negatywnie zareagowały na zapowiedzi podatku. Od exposé premiera straciły około 40 proc.