W urzędach pracy zarejestrowano ok. 260 tys. oświadczeń przedsiębiorców i rolników o zamiarze zatrudnienia fachowców lub sezonowych robotników ze Wschodu.
– To prawie o połowę więcej niż w 2010 r. i potwierdza wielką aktywność firm szukających różnych sposobów na radzenie sobie z kryzysem – twierdzi Andrzej Korkus, prezes agencji East West Link, wyspecjalizowanej w rekrutowaniu cudzoziemskich pracowników, przede wszystkim sąsiadów ze Wschodu.
260 tysięcy zaproszeń do pracy cudzoziemców zarejestrowali w 2011 r. przedsiębiorcy i rolnicy
Wszystkie „zaproszenia" (rejestrowane urzędowo oświadczenia o gotowości zatrudnienia) wystawili w 2011 r. przedsiębiorcy i plantatorzy obywatelom pięciu państw: Ukrainy, Białorusi, Rosji, Mołdowy i Gruzji. Od lat już bezapelacyjnie w polskich sadach, na plantacjach i budowach dominują Ukraińcy.
Procedura rejestrowania oświadczeń ułatwia ściąganie głównie robotników sezonowych. Osoby zapraszane w ten sposób nie muszą się starać o formalne pozwolenie na pracę w RP i w uproszczonej procedurze dostają wizę, która daje możliwość zatrudnienia na nie dłużej niż 6 mies. w ciągu roku.
Według agencji EWL w ubiegłym roku polskie firmy złożyły aż o 44 proc. promes więcej niż w roku 2010 – w którym do powiatowych urzędów pracy wpłynęło 180 tys. wniosków. Tak znaczny wzrost zainteresowania rekrutacją cudzoziemców w 2011 r. to zarówno efekt większego otwarcia polskich pracodawców na rynki pracy krajów spoza UE, jak też dowód na znaczące braki kadrowe w naszych przedsiębiorstwach i rolnictwie – twierdzi EWL.
Eksperci agencji zastrzegają, że liczba rejestrowanych zaproszeń nie oznacza, iż wszyscy potrzebni fachowcy docierają do firm i gospodarstw w kraju. Część wykorzystuje oświadczenia jako sposób na zdobycie prawa wjazdu na obszar UE i pretekst do podejmowania pracy w innych krajach strefy Schengen. Atrakcyjniejsze okazują się Czechy czy Włochy.