Po protestach w tej sprawie władz Lubina – stolicy Zagłębia Miedziowego, gdzie lubiński koncern ma swoją siedzibę i kopalnię, do kampanii przeciwko podatkowi przyłączają się kolejne samorządy, tym razem Polkowice.
Jedna z najbogatszych gmin w Polsce dołącza się do protestów w sprawie wycofania podatku od miedzi i srebra dla KGHM-u.
Wiesław Wabik, burmistrz Polkowic bardzo ostro określa ten podatek, bo jako „ograbianie przedsiębiorstwa" czyli KGHM-u. A w konsekwencji samorządów Zagłębia Miedziowego.
- Nie jest to normalne, aby podmiotowo kierować podatek – uważa Wiesław Wabik.
I dlatego zapowiada, że będzie współpracował z Lubinem i innymi samorządami, aby resort finansów wycofał podatek.
Resort finansów poinformował samorządowców, że: „...obecnie trwają w Ministerstwie Finansów prace analityczne dotyczące wpływu podatku od wydobycia niektórych kopalin na sektor wydobywczy miedzi i srebra oraz sektor finansów publicznych".
Jednak prezydent Lubina Robert Raczyński, nie zostawia suchej nitki na tej informacji, bo według niego to: Biurokratyczna mowa-trawa w stylu "wicie, rozumicie, zasadniczo macie słuszność". I dodaje: Rząd w którym było wiele tych samych osób pozwolił upaść Zagłębiu Wałbrzyskiemu, nie zawaha się zniszczyć Zagłębia Miedziowego. Nie mam złudzeń co do traktowania takich apeli w Warszawie, ale moralnym obowiązkiem jest mówić głośno o rabowaniu Zagłębia Miedziowego. Rząd pieniędzmi KGHM ratuje budżet. 6 i pół miliona zł dziennie zasila pustą kasę państwa, oni z tego nie zrezygnują tak łatwo.
Dlatego właśnie wokół największych samorządów Zagłębia Miedziowego tworzy się koalicja, która będzie walczyć o cofnięcie podatku od wydobycia niektórych kopalin, bo każda z gmin traci na jego funkcjonowaniu dziesiątki milionów złotych.
Lubin w tym roku około 20 mln zł, a Polkowice około 30 mln zł.