Reklama
Rozwiń
Reklama

Droga walka z nałogiem

Polsce będzie trudno zdobyć poparcie UE dla ostrzeżeń na alkoholach. Nie martwi to producentów i dystrybutorów. Ale nowe prawo może ich kosztować ponad 1 mld zł

Publikacja: 22.08.2008 04:02

Droga walka z nałogiem

Foto: Fotorzepa, Michał Walczak Michał Walczak

„Rz“ dotarła do stanowiska Niemiec, w którym przedstawiły swoje zastrzeżenia do polskiego projektu nowelizacji ustawy w wychowaniu w trzeźwości. Zakłada on, że na wszystkich napojach alkoholowych trafiających na polski rynek będzie się musiała znaleźć informacja, że szkodzą one zdrowiu.

Nasi zachodni sąsiedzi argumentują, że ostrzeżenia zdrowotne na etykietach nie są skuteczne w ograniczaniu nadmiernego spożycia alkoholu. Twierdzą, że przepisy te mogą zbytnio utrudnić prowadzenie działalności na rynku alkoholowym.

Zastrzeżenia do polskiego projektu mają także: Holandia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Francja, Rumunia i Wielka Brytania. Jak ustaliliśmy, wszystkie uwagi Komisja Europejska przekazała do naszego Ministerstwa Zdrowia już w ubiegłym roku. Poinformowała także, że sama nie może się odnieść do projektu, ponieważ informacja, że alkohol szkodzi zdrowiu, jest zbyt ogólna. Francja, która wprowadziła ostrzeżenia, określiła dokładnie, że nie powinny pić go kobiety w ciąży. Tymczasem bez notyfikacji KE oraz Światowej Organizacji Handlu Polska nie może wprowadzić w życie przepisów o ostrzeżeniach.

Ministerstwo Zdrowia nie potwierdziło „Rz“, że Polska otrzymała zastrzeżenia innych państw. Przekazało nam jedynie, że komentowanie lub przekazywanie uwag w trakcie notyfikacji „dokonuje się na zasadzie dialogu pomiędzy KE oraz państwami członkowskimi“.

Mimo wątpliwości prace nad projektem autorstwa posłów PiS trwają. Projekt ma poparcie rządu. Do tej pory dokumentu oficjalnie nie skrytykował także żaden poseł. We wrześniu ma się nim zająć specjalna podkomisja sejmowa.

Reklama
Reklama

Posłowie są przekonani, że wprowadzając ostrzeżenia, działają w myśl prawa unijnego. – W uzasadnieniu projektu czytamy, że Komisja Europejska podjęła działania mające na celu m.in. wprowadzenie podobnych ostrzeżeń na opakowaniach z napojami alkoholowymi w całej UE. Tymczasem już w 2005 r. zdecydowała, że nie będzie wprowadzać przepisów w tej sprawie na poziomie Wspólnoty – mówi Leszek Wiwała, prezes związku Polski Przemysł Spirytusowy. W 2007 r. z propozycji umieszczania ostrzeżeń wycofał się także Parlament Europejski.

Zdania w branży alkoholowej na temat skuteczności ostrzeżeń są podzielone. Ale producenci i dystrybutorzy zgodnie krytykują pomysł, aby treść ostrzeżenia zajmowała 20 proc. opakowania. Tylko producenci wyrobów spirytusowych szacują, że gdyby przepisy w takiej formie weszły w życie, kosztowałoby ich 500 mln zł. Wydatki całej branży alkoholowej, m.in. na urządzenia do etykietowania i wycofanie nieoznakowanych produktów ze sklepów, mogą przekroczyć 1 mld zł.

– Przepisy dotyczące ostrzeżeń w takiej formie mogą doprowadzić do tego, że wielu dystrybutorów wina będzie musiało zakończyć działalność w Polsce. Ani oni, ani ich dostawcy nie mają bowiem technologicznych możliwości, aby je wprowadzić w życie – uważa Robert Ogór, prezes giełdowej grupy Ambra.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki

b.drewnowska@rp.pl

Biznes
Piece gasną w hutach Rosji. Tysiące hutników traci pracę
Biznes
Projektantka Hello Kitty ustępuje ze stanowiska po 46 latach
Biznes
Szef Asseco zaskakuje. Rezygnuje z kilkuset milionów
Patronat Rzeczpospolitej
Wielka Gala Liderów Biznesu odbędzie się 20 lutego. BCC nagrodzi najlepsze polskie firmy i przyzna nagrody specjalne
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama