Oznacza to spadek o ponad 4 proc. wobec 2008 r. W 2010 r. analitycy spodziewają się dalszego spadku, ale już mniejszego, bo o ok. 2 proc.

Bardzo trudny był dla branży szczególnie początek 2010 roku. Długa zima zniechęcała konsumentów do odwiedzania restauracji. Spółki liczą, że latem przyjdzie pierwsza fala ożywienia. Jak zamierzają przyciągnąć klientów? – Planujemy specjalne promocje i znaczące zmiany w ofercie, które będzie wspierać kampania marketingowa – zapowiada Mariola Krawiec-Rzeszotek, szefowa Sfinksa. Nie zdradza, ile spółka zamierza wydać na promocje.

[wyimek][srodtytul]2 procent[/srodtytul] o tyle skurczy się w tym roku rynek restauracyjny [/wyimek]

Na pierwszą falę ożywienia w branży liczy też Jan Kościuszko, szef giełdowego Polskiego Jadła. – Biorąc pod uwagę wzrost wartości euro, a co za tym idzie, atrakcyjności zakupów w Polsce, na pewno wzrośnie w okresie letnim ruch turystyczny. Mamy już pierwsze symptomy oczyszczania się rynku z inwestorów, którzy gotowi byli zapłacić każdą stawkę czynszową – mówi Kościuszko.

Na to, czy sezon letni będzie udany, duży wpływ będzie miała pogoda. – Wakacje to sezon ogródków, wychodzenia restauracji poza swoje mury. Lokale, szczególnie w miejscowościach turystycznych, wydłużają czas pracy – mówi Tomasz Sztylko, reprezentujący sieć Leśne Runo.

Przedstawiciele branży nie mają jednak złudzeń, że pełne ożywienie przyjdzie najwcześniej w 2011 r. – W tym roku nie spodziewamy się znaczącego przełomu – potwierdza szefowa Sfinksa. Na 2011 r. zarząd prognozuje 12 mln zł EBITDA (zysk operacyjny plus amortyzacja) i 250 mln zł obrotów.