„Rz": Poprawić wynik roczny o ponad 500 proc. to duży sukces. Kopex ma 153,5 mln zł zysku netto. Będzie dywidenda? W ostatnich latach jej nie płaciliście.

Krzysztof Jędrzejewski:

Niestety ze względu na nowe wymogi KNF nie mogę komentować tematu dywidendy, bo jakiekolwiek informacje z tym związane muszą być raportowane.

Mimo dużego zysku chyba nie wszystkie wasze spółki były na plusie.

To prawda. Trzy czy cztery jeszcze miały stratę. M.in.  jedna z naszych firm w Serbii oraz Kopex-Eko, ale ta ostatnia akurat już wychodzi na prostą. Jestem zadowolony z rozwoju naszej australijskiej firmy Waratah.

Czy możecie się pozbyć którejś ze słabszych spółek?

Żadna nie przychodzi mi do głowy, jednak zastanawiamy się, czy nie zrezygnować z działalności w obszarze handlu energią, która nie jest związana z naszym core businessem.

Według MAE globalny popyt na węgiel będzie jeszcze rósł, a warunkować będą go Chiny. W dwóch scenariuszach: albo wielkiego importu, albo otwarcia kolejnych zagłębi węglowych. Kopex widzi tam miejsce dla siebie?

Do Chin dostarczyliśmy już cztery nasze kombajny wysokich mocy, piąty jest w trakcie uzgodnień. I jestem przekonany, że kolejne kombajny pojadą w przyszłości do naszego partnera. Rozmawiamy też z innym naszym partnerem z  Ningxia, któremu dostarczaliśmy obudowy ścianowe o kolejnych kontraktach. W obu scenariuszach MAE Chiny będą potrzebowały maszyn, pieniądze na sprzęt mają, a że sami nie nadążają z jego produkcją, stawiają na import. Dlatego chcemy tam być.

- rozmawiała Karolina Baca