Władze białoruskie wprowadziły 6 stycznia nową organizację odpraw na granicach. Celnicy przejęli część obowiązków innych służb, w tym fitosanitarnych. Na dodatek liczebność obsad po stronie białoruskiej zmniejszyła się. Skutek jest koszmarny dla branży transportowej – samochody stanęły w kolejkach. Kierowcy czekają na przejazd nawet ponad dwie doby. Niektórzy zostali zaskoczeni przez okoliczności i nie mają wystarczających zapasów jedzenia. – Nie wiem co się dzieje, w styczniu przejazd przez granicę zawsze był swobodny. Moje samochody zamiast zarabiać pieniądze bezczynnie stoją – denerwuje się przewoźnik Euzebiusz Gawrysiuk. Właściciele ciężarówek ponoszą 300 euro dziennych stałych kosztów utrzymania jednego ciągnika siodłowego. Jeżeli samochód stoi, nie zarabia. Do strat przedsiębiorcy muszą doliczyć koszty naczepy oraz utracone korzyści.
Według przewoźników przepustowość przejść granicznych zmniejszyła się o 30 proc. Polskie służby celne przyznają, że najgorzej sytuacja wygląda w weekendy, gdy aut gwałtownie przybywa. Celnicy sprawnie stworzyli parkingi buforowe, na których kierowcy mogą zaparkować samochody i nie niepokojeni pobierają wymaganą prawem 9-godzinną przerwę w pracy. Prosto z parkingów buforowych wjeżdżają na granicę do odprawy. Porządku pilnuje policja.
Prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych Jan Buczek zadowolony jest z działań polskich służb, jednak z niepokojem patrzy w przyszłość. – Nikt nie wie, kiedy to może się skończyć. Ta sytuacja pokazuje, że państwo powinno jak najszybciej budować kolejne przejścia i to z dwóch powodów. Wzrasta ruch, a na dodatek spada przepustowość na granicach – przekonuje.
W tej sytuacji białoruskie zmiany przyniosły opłakane skutki. Jak dowiaduje się Rz z dobrze poinformowanych źródeł, służby celne Białorusi mają na polskiej granicy kilkaset wakatów. Uzupełnienie ich zajmie kilka miesięcy, więc straty przewoźników będą rosły.
Przez polską granicę wschodnią w 2013 roku przejechało w obie strony 2,02 mln samochodów ciężarowych, o 100 tys. więcej niż rok wcześniej. O ile liczba przejazdów przez przejścia polsko-rosyjskie zmalała, polsko-ukraińskie pozostała niemal na niezmienionym poziomie, to na przenoszącej największy potok przewozów polsko-białoruskiej ruch wzrósł o blisko 9 proc. do 1,09 mln ciężarówek.