Projekt nowelizacji ustawy o odnawialnych źródłach energii (OZE), nad którym pracuje obecnie Ministerstwo Gospodarki, ma uwzględniać niższe stawki taryf gwarantowanych dla mikroinstalacji – mówi nam osoba z resortu. Nie podaje jednak ostatecznych wysokości wsparcia dla źródeł prosumenckich, w których produkowana będzie energia na własny użytek, a jej nadwyżka może być odsprzedawana do sieci po preferencyjnych cenach.
Z naszych informacji wynika, że MG może je ogłosić w najbliższym czasie. Chodzi m.in. o to, by pomoc dla najmniejszych źródeł nie była uznana za nadmierną w kontekście przepisów europejskich, które zmieniły się w ubiegłym roku. Nie będzie można też łączyć pomocy operacyjnej, którą daje ustawa o OZE ze wsparciem na samą inwestycję. O tę ostatnią można się starać w ramach budżetu programu „Prosument" Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Inną modyfikacją, którą zobaczymy w nowelizacji, jest nadanie prezesowi Urzędu Regulacji Energetyki kompetencji w zakresie kontrolowania przyrostu mikroinstalacji. Sama ustawa o OZE mówi, że z taryf gwarantowanych będą mogły skorzystać źródła o mocy nieprzekraczającej łącznie 800 MW.
– Projekt nowelizacji będzie procedowany normalnym trybem. Planowane są zatem konsultacje społeczne. Mam nadzieję, że w ciągu dwóch–trzech miesięcy dokument będzie gotowy – mówi nasze źródło w MG.
Oznaczałoby to, że resort chce wprowadzenia zmian jeszcze przed wakacjami parlamentarnymi. Po ich zakończeniu na dobre rozkręci się bowiem kampania wyborcza.
Zwolennikiem obniżenia taryf jest też prezes URE Maciej Bando. – Ideą przyznania wsparcia dla prosumentów miało być zachęcenie do produkcji energii na własny użytek. Tymczasem zaproponowane dziś w ustawie stawki motywują raczej do tego, by sprzedawać wszystko do sieci i na tym zarabiać – argumentuje Bando.
Jego zdaniem nadmierna pomoc może doprowadzić do konieczności znaczącego podniesienia opłaty OZE, czyli doliczanej do naszych rachunków kwoty za wsparcie zielonej energetyki. Z szacunków URE wynika, że przez tzw. poprawkę prosumencką do ustawy ustalona wcześniej na 2,51 zł/MWh opłata OZE powinna być powiększona o kolejne 1,38 zł.
Analizy regulatora wskazują na to, że w mikroźródłach do 2020 r. wytworzone zostanie 1,5 TWh energii. Licząc od 2016 r., kiedy zaczną obowiązywać przepisy ustawy dotyczące prosumentów, wychodzi średnio po 300 tys. MWh rocznie. Na opłaty OZE trzeba będzie wobec tego przeznaczyć 165 mln zł rocznie, co już w pierwszym roku obowiązywania systemu podwyższy cenę energii w kraju średnio o 2,5 proc.
Zdaniem prezesa URE, ustawa o OZE wymaga też doprecyzowania kwestii wtórnego obrotu dużymi projektami OZE, a także cen referencyjnych dla nich w zakresie dolnego progu kwotowania.
Jan Biernacki, ekspert PwC
Wprowadzenie minimalnej ceny aukcyjnej (tzw. floor price) do ustawy o OZE byłoby korzystne dla nowego systemu wsparcia opartego na aukcjach. Istnieje bowiem realne ryzyko, że inwestorzy startujący w przetargach na zielone megawatogodziny będą oferowali zbyt niskie stawki, niepozwalające na realizację inwestycji. Na organizowanej przez PwC, PSEW i DZP symulacji aukcji będziemy badać, czy nie ma ryzyka zbyt niskiego kwotowania. Inną sprawą jest konieczność doprecyzowania ostatecznego kształtu rozporządzeń wykonawczych do ustawy zarówno w kontekście finalnych wartości wolumenów zamawianych przez Ministerstwo Gospodarki, jak i pod względem maksymalnego pułapu ceny referencyjnej.