Rząd przyjął projekt ustawy, zgodnie z którym ma powstać Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Będzie to tzw. drugi filar, który uzupełni obowiązkowe gwarancje, dotychczas wykupywane przez biura podróży.
- Gwarancje nie są najlepiej skonstruowane – tłumaczy motywy powstania nowego funduszu Filip Frydrykiewicz.
- Mieliśmy serię przypadków, kiedy biuro podróży rozkładało ręce albo wręcz znikało, a tych pieniędzy z gwarancji nie wystarczyło na pokrycie wszystkich kosztów związanych ze zwrotem tych pieniędzy, czy sprowadzeniem turystów z zagranicy – wyjaśnia.
Drugi filar ma zabezpieczyć przed takimi zdarzeniami.
- Projekt ustawy zakłada, że to będzie składka od 10 do 30 zł – mówi Frydrykiewicz.
Konkretna wysokość składki zostanie jeszcze podana przez Ministra Sportu i Turystyki. Prawdopodobnie będzie to 10 zł w przypadku wycieczek po Europie i 15 zł, kiedy podróż się odbywa samolotem czarterowanym.
Podstawowym pytaniem jest, czy wystarczy pieniędzy
- Jest wielka nadzieja, że tych pieniędzy wystarczy. To będą dziesiątki milionów złotych zgromadzone na koncie Turystycznego Funduszu Gwarancyjnego i powinny być jak najszybciej wypłacone ludziom – podkreśla Frydrykiewicz.
W branży jednak wciąż pojawia się wiele wątpliwości względem projektu ustawy.
- Jest kilka wątpliwości proceduralnych, na przykład czy rzeczywiście uda się tak szybko wypłacić te pieniądze z powrotem – wyjaśnia.
Kolejną wątpliwością jest, czy turyści nie będą wykorzystywać sytuacji i celowo płacić niższe składki u mniejszych i tańszych touroperatorów.
Wciąż nie zostało podane, kiedy dokładnie projekt wejdzie w życie. Najprawdopodobniej jednak nie stanie się to jeszcze w tym sezonie.