O zarządzaniu kryzysem przez rząd, ile wspólnego ma świat biznesu i polityki, jak należy postępować w kryzysie wizerunkowym a jak nie oraz co jest ważne w odbudowie zaufania publicznego – o tym z konkretami i anegdotami opowiadał w programie #RZECZoBIZNESIE nasz ekspert Zbigniew Lazar, specjalista od wizerunku i marketingu.
Za nimi jest rocznica powstania rządu. Jak sobie rząd radzi wizerunkowo?
Rząd robi kilka rzeczy, które ratują go z opresji. Bardziej niż opozycja wie, że w kłopotach trzeba szybko reagować np.: sprawa Bartłomieja Misiewicza. Rząd wie kiedy ma się wycofać w ramach ponoszenia tzw. czasowych kosztów rozwiązania kryzysu. Rząd rozumie że ważna jest konsekwencja i kolokwialnie mówiąc „nie traci bazy", a także pozyskuje „wcześniej nienawróconych". Opozycja nie rozumie tego. PO jest „rozdygotana" - raz skręca w lewo raz w prawo – wyborcy tego nie lubią.
Rząd w takich sytuacjach często szuka winnych swych problemów
Oczywiście, ta taktyka jest stosowana umiejętnie – jest to jedna z metod obrony w wyjściu z kryzysu. Takie zwalanie trzeba umieć uzasadnić i odpowiednio przygotować – jest to sprytny zabieg.
Jak by Pan ocenił reakcje Samsunga na kryzys ze smartfonami?
T o była jedyna sensowna reakcja. Korporacje też mają swoje słabości m.in.: pęd za szybkimi zyskami, które są często tylko na papierze. Z powodu walki z konkurencją lub cięcia kosztów firmy zaliczają wpadki. W długim terminie przekłada się to na utratę wizerunku co dziś w świecie „social media" to szybko przekłada na straty finansowe. Tutaj należy zastosować „radar zaufania" i jego 4 punkty; proaktywność, empatia, transparentność i profesjonalizm.
Co Pan sądzi o aferze z artykułem o 500+ w gazetce pewnej drogerii?
Biznes powinien się trzymać z dala od polityki a zwłaszcza ten zagraniczny. Ta sieć drogeryjna ma klientów od lewa do prawa i łatwo się narazić na krytykę. W tej sytuacji nie wolno mieszać stylu życia z polityką.
Czy porażkę można przekuć w sukces?
Owszem można. Tu za przykład może posłużyć słynna Martha Stewart. Pani Stewart została skazana za tzw. „insider trading" na 6 miesięcy więzienia, choć stać ją było na najlepszych adwokatów. Przeprosiła za swoje czyny i poszła w świetle kamer do więzienia. Podkreśliła tym, że jest taka jak inni i nie umywa się od odpowiedzialności. Prowadziła akcje społeczne w więzieniach, a po tym jak wyszła na wolność to jeszcze lepiej wypadła w oczach opinii publicznej.