Reklama

#RZECZoBIZNESIE: Grzegorz Błachnio: Firmy wybierają naprawę zamiast upadłości

Zwiększa się liczba postępowań restrukturyzacyjnych. Jeszcze kilka lat temu dominowały upadłości, a postępowań naprawczych było ok. 15 proc. Obecnie jest to 40 proc. - mówi Grzegorz Błachnio, analityk i communication manager z firmy Euler Hermes, gość programu Michała Niewiadomskiego.
#RZECZoBIZNESIE: Grzegorz Błachnio: Firmy wybierają naprawę zamiast upadłości

Foto: tv.rp.pl

O 43 proc. wzrosła niewypłacalność firm w lutym tego roku rdr.

- Pierwszy kwartał jest trudny zawsze dla budownictwa - mówił Błachnio. - Tak duża procentowa zmiana w lutym wynika z tego, że mamy niską bazę w roku ubiegłym. Nie mamy do czynienia z załamaniem, nagłą recesją, tylko z kontynuacją pewnego trendu, gdy liczba niewypłacalności jest na poziomie 70 kilku przypadków miesięcznie – dodał.

Gość podał, że w lutym niewypłacalności było 77, a rok temu 54. - Oprócz tego, że w budownictwie, sektorze produkcyjnym, czy usługach ta liczba niewypłacalności jest wyższa, znaczenie ma to, że zwiększa się liczba postępowań restrukturyzacyjnych. Jeszcze kilka lat temu dominowały upadłości, a postępowań naprawczych było ok. 15 proc. W ubiegłym roku ten wskaźnik osiągnął 30 proc. Obecnie jest to 40 proc. - tłumaczył.

Błachnio wyjaśnił, że budownictwo cierpi głównie na skutek zastojów w inwestycjach publicznych, infrastrukturalnych.

- Zastój w inwestycjach przedsiębiorstw dotyka głównie przemysł maszynowy, dostawców maszyn, urządzeń, firmy serwisujące. Inwestycje w przemyśle spożywczym i nie tylko stanęły, i firmy je obsługujące mają problemy – mówił.

Reklama
Reklama

Zaznaczył, że jest to kwestia niepewności, bo inwestycje rozpatruje się w perspektywie kilkuletniej. - Firmy nie miały pewności, co będzie za kwartał, jak się zmienią kwestie podatkowe, rozliczeń itp. Stąd duża ostrożność – tłumaczył.

 

 

Nowa perspektywa unijna

Gość wyjaśnił, czy możemy się spodziewać kolejnej fali upadłości jaka była kilka lat temu przy okazji budowy Euro 2012.

- Nie będzie to aż tak negatywna perspektywa jak wtedy - mówił Błachnio. - W tej chwili sytuacja jest trochę inna. Rynek w jakiś sposób się oczyścił, wiele firm nauczyło się, że trzeba racjonalnie podchodzić do procesu inwestycyjnego – tłumaczył.

- Zmieniło się także podejście podmiotów publicznych, głównych zleceniodawców na rynku. Jeszcze przed zmianą prawa o zamówieniach publicznych zmieniono np. kwestie zaliczkowania, wypłaty środków – dodał.

Reklama
Reklama

Błachnio prognozował, że nowa fala inwestycji nie będzie pociągać za sobą aż takich problemów. - Nie będzie też dużej kumulacji. Ta perspektywa formalnie już ruszyła, ale 80 proc. przetargów jest realizowana w formule „projektuj i buduj”. Nie będzie tarcia na linii projektant-wykonawca – ocenił.

- Szczyt inwestycji będzie rozciągnięty na 2-3 lata. Nie będzie kumulacji jak przed Euro 2012. To pozwoli uniknąć efektu, że większa ilość środków w budownictwie wpływa na wojnę cenową o te środki, schodzenie z własnych marż i w efekcie upadłości wykonawcy – podsumował.

Biznes
Donald Trump zakazuje wszystkim agencjom federalnym korzystania z AI Anthropic
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Biznes
Ceny nowych aut spadają, brak minerałów w USA i hossa na rynkach wschodzących
Biznes
Lotnisko Rzeszów-Jasionka to brama inwestycyjna Podkarpacia
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Biznes
Rozwój przedsiębiorczości? Optymistyczne prognozy
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama