Alior Bank właśnie wystąpił o zgodę na działalność transgraniczną w Hiszpanii i planuje rozpocząć oferowanie tamtejszym klientom depozytów w euro. Dla tego banku to nie nowość, już od trzech lat prowadzi taką działalność poprzez platformę Raisin w Niemczech i w większości innych krajów UE.

Różna działalność

Depozytów poza Polską szuka również Bank Ochrony Środowiska, który na platformie WeltsSparen, należącej do Raisina, właśnie uruchomił ofertę depozytów w euro. Celem jest pozyskanie tańszego finansowania. – Traktujemy wejście na rynek niemiecki jako działanie pilotażowe. Być może na platformie WeltSparen pojawią się kolejne produkty BOŚ, np. lokaty pięcioletnie. W grę może wchodzić także nawiązanie współpracy z kolejnymi partnerami na innych rynkach – mówi Hubert Wojciechowski, rzecznik BOŚ.

Jednak skala takich działań, nakierowanych na klientów detalicznych, jest wciąż niewielka. Zwłaszcza jeśli porównać ją do pozyskiwania przez polskie banki finansowania np. poprzez emisje za granicą obligacji denominowanych w euro czy listów zastawnych.

Działalność zagraniczna polskich banków jest bardzo zróżnicowana, ale jej skala jest dość ograniczona. Wyróżnia się mBank, który ma po kilkanaście placówek w Czechach i na Słowacji. Ma tam portfel kredytów wart odpowiednio 3,2 mld zł i 1 mld zł – to prawie 9 proc. portfela całej detalicznej części mBanku. Prowadzi tam regularny biznes bankowy, tzn. sprzedaje kredyty i pobiera depozyty, obsługując łącznie prawie 900 tys. klientów z tych dwóch krajów.

Spośród ankietowanych przez nas banków tylko Alior poza mBankiem chce otwierać placówki za granicą. W sierpniu 2015 r. podpisał umowę z rumuńskim operatorem z niemieckiej grupy T-Mobile. – Celem było utworzenie na terytorium Rumunii oddziału banku, który będzie działał w modelu zbliżonym do obecnej współpracy Alior Banku i T-Mobile w Polsce przy projekcie T-Mobile Usługi Bankowe. W I kwartale 2016 r. rumuński oddział Alior Banku został zarejestrowany przez Narodowy Bank Rumunii jako zagraniczna instytucja kredytowa. Start komercyjny oddziału zaplanowany jest na początek 2017 r. – mówi Julian Krzyżanowski, rzecznik Aliora. Bank będzie oferował klientom indywidualnym kredyty i depozyty oraz pakiety łączące usługi telekomunikacyjne i bankowe.

Dokładnie rok temu PKO BP, podążając za swoimi klientami prowadzącymi międzynarodową ekspansję, uruchomił placówkę korporacyjną we Frankfurcie nad Menem. Jej głównym celem jest obsługa polskich firm działających w Niemczech. W I półroczu otworzy kolejny oddział korporacyjny, tym razem w Czechach. Działalność oddziału w Pradze będzie podobna do prowadzonej we Frankfurcie. Być może pojawią się kolejne tego typu placówki, bo sporo polskich firm zwiększa eksport.

O swoich międzynarodowych klientów dba też BGŻ BNP Paribas, który utworzył zespoły doradców do spraw Niemiec, Włoch, Azji i krajów Beneluksu. Każdy obsługuje zagranicznych klientów grupy, zainteresowanych lub prowadzących biznes w Polsce. Zapewniają też wsparcie polskim firmom prowadzącym interesy w tych krajach. Z kolei Citi Handlowy i Deutsche Bank Polska korzystają w obsłudze zagranicznych biznesów z sieci swoich spółek matek.

Na wschód i północ

Autopromocja
Podwajamy subskrypcje

Kup kwartalną e‑prenumeratę, a my przedłużymy okres Twojej subskrypcji

KUP TERAZ

PKO BP jest obecny też na Ukrainie, gdzie działa należący do grupy Kredobank, w którym utworzono centrum obsługi biznesu polsko-ukraińskiego. Osiągnęło ono 27-proc. udział w rynku przedsiębiorców z polskim kapitałem na Ukrainie.

Bank operuje także w Szwecji, gdzie od 2013 r. działała spółka leasingowa PKO Leasing Sverige. W PKO BP trwają analizy dotyczące możliwości dalszego umiędzynarodowienia działalności.

Na Wschodzie od kilku lat obecny jest też Getin Holding, poprzez swoje spółki zależne w Rumunii, na Białorusi i Ukrainie (banki) i w Rosji (leasing). O ile w Białorusi trwa stagnacja gospodarcza, o tyle na Ukrainie widać oznaki poprawy, ale duże nadzieje Getin Holding wiąże z rynkiem rumuńskim, sporym pod względem populacji i rozwijającym się w niezłym tempie.

I na tym obecność zagraniczna polskich banków się kończy. Trudno spodziewać się zagranicznych przejęć dokonywanych przez polskie banki (kontrolowane przez państwo), bo raczej będą się skupiać na naszym rynku i czekać na okazję do dalszej repolonizacji. Ich siła nabywcza poza tym jest dość ograniczona, a dodatkowo jednym z elementów blokujących rozwój zagranicznych polskich banków jest konieczność ostrożnego zarządzania kapitałem z powodu możliwych kosztów związanych z ustawą o kredytach frankowych.

Podyskutuj z nami na Facebooku www.fa­ce­bo­ok.com/eko­no­mia Co jest ważniejsze? Repolonizacja banków czy wyjście na zagraniczne rynki?

Nie tylko szansa, ale i ryzyko

Zagraniczny rozwój nie zawsze przebiega bezproblemowo i kończy się sukcesem. W poprzednim roku problemy z finansowaniem z lokalnego rynku miał leasingowy Carcade, należący do Getin Holdingu, przez co jego sprzedaż mocno spowolniła i wyniki finansowe znacząco się pogorszyły. Słaba sytuacja gospodarcza na Białorusi i Ukrainie oraz przecena walut tych krajów biła w wyniki także należących do Holdingu banków, które działają na tych rynkach. Zapaść ukraińskiej gospodarki oraz kryzys polityczny negatywnie wpłynęły też na Kredobank, należący do Grupy PKO BP. Przynosił spore straty. Kredobank w 2014 r. nie był jednak dużą częścią grupy, bo stanowił ledwie 0,8 proc. jej aktywów. Zdarza się również, że polskie banki mają „stratę konkurencyjną" już na starcie. Tak jest w przypadku mBanku, który musi płacić podatek bankowy za swoją działalność w Czechach, podczas gdy obecni tam kredytodawcy czescy takiej daniny nie płacą (nie ma tam w ogóle podatku bankowego). Z kolei na Słowacji mBank płaci podatek bankowy podwójnie – polski i lokalny.

Opinia

Kamil Stolarski, analityk, Haitong Bank

Działalność zagraniczna polskich banków jest bardzo zróżnicowana, ale jej skala jest ograniczona i ekspansją bym jej nie nazwał. Różne są również cele wyjścia za granicę. Nie powiedziałbym, że polski rynek jest dla naszych banków za mały, wciąż rośnie w całkiem wysokim, jednocyfrowym tempie i jest bardziej rentowny niż rynki strefy euro, gdzie stopy procentowe są niższe. Polski sektor bankowy wciąż jest mocno lokalny w porównaniu z innymi mocno zwiększającymi eksport branżami, jak chemiczna, windykacyjna czy odzieżowa. I taki pozostanie, bo sporo graczy obecnych w Polsce ma spółki matki i to właśnie one prawdopodobnie zajmowałyby się rozwojem poza Polską.