fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Zadania

NFZ: zabraknie pieniędzy dla szpitali

123RF
Kłopoty finansowe NFZ mogą oznaczać brak środków na nadwykonania. I zadłużanie pacjentów.

W budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia na 2017 r. brakuje 2 mld zł. Rozważa więc wzięcie pożyczki. Miałby jej udzielić Bank Gospodarstwa Krajowego. Pożyczka wymaga zgody ministrów zdrowia i finansów. I zmiany planu finansowego NFZ, która wiąże się z zaopiniowaniem przez ministrów finansów i zdrowia, a także sejmowe komisje: Zdrowia i Finansów Publicznych.

– Plan finansowy na 2017 r. opracowany został na podstawie bardziej optymistycznych prognoz makroekonomnicznych przygotowanych przez Ministerstwo Finansów – tłumaczy dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego. – Teraz okazuje się, że NFZ będzie musiał ponieść koszt świadczeń, których wcześniej nie zakładał, m.in. zwiększyć finansowanie opieki długoterminowej oraz wydatki na podstawową opiekę zdrowotną (POZ), które zostały wynegocjowane w tym tygodniu – dodaje dr Gryglewicz.

Zdaniem Jakuba Szulca, byłego wiceministra zdrowia, dziś dyrektora w firmie EY, pożyczka to zobowiązanie, które spłacą przyszli pacjenci.

– Prezes NFZ musi sobie zdawać sprawę, że taką pożyczkę można brać pod warunkiem wzrostu nakładów na ochronę zdrowia w przyszłości. A my nie mamy dziś żadnej gwarancji, że tak się stanie. Poza deklaracją ministra zdrowia ani jednego projektu ustawy – podkreśla Jakub Szulc.

Według ekspertów dziura w budżecie Funduszu może wynikać także z konieczności podwyższenia kontraktów dla szpitali powiatowych, które grożą niepodpisaniem umów na 2017 r., a także z podwyżek dla pielęgniarek, które wynikają z porozumienia zawartego z tą grupą zawodową przez ministra Zembalę.

Zdaniem opozycji może to oznaczać brak pieniędzy na nadwykonania.

– Ale także na opłacenie podstawowych świadczeń zdrowotnych – uważa Marek Hok, poseł i lekarz, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu ds. Onkologii. Dodaje, że przy takich obciążeniach, jak program „Za życiem" czy refundacja szczepień przeciw pneumokokom, NFZ może nie spiąć budżetu mimo pożyczki. – Nie sposób przewidzieć rzeczywistych kosztów nowych programów. Można szacować, że „Za życiem" pochłonie 140 mln zł, ale nie wiadomo, jakie dodatkowe środki będzie generował – mówi poseł.

Marcin Pakulski, były prezes NFZ, przyznaje, że gdy są deficyty, a wielu z nich NFZ nie ujawnia, najłatwiej obciąć właśnie nadwykonania, bo ich spłata zależy od arbitralnej decyzji Funduszu.

Marek Balicki, minister zdrowia w rządzie SLD i szef Wolskiego Centrum Zdrowia Psychicznego uważa, że zamiast pożyczać pieniądze, powinno się zadziałać systemowo.

– Najwyższy czas na podniesienie składki na ubezpieczenie zdrowotne. Ostatnie, na wniosek obecnego europosła Prawa i Sprawiedliwości Bolesława Piechy, nastąpiło w 2002 r. Po tej poprawce składka co roku była podwyższana o 0,25 proc. i dzięki temu dziś mamy 9 proc. Teraz kolej na systematyczną podwyżkę składki do 12 proc. To rozwiązanie prostsze od wzięcia pożyczki i sprawiedliwe – bogatsi by płacili więcej, biedniejsi mniej – uważa Marek Balicki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA